„Rodzina zastępcza” to jeden z dłużej emitowanych polskich seriali ( lata emisji 1999- 2009). Przez prawie 11 lat w osiemnastu sezonach pokazano 329 odcinków . Można pokusić się o stwierdzenie , że ta seria jest swoistą kroniką czasów, w których powstała. Prawda czasu stała się prawdą ekranu. Zmiany społeczne i obyczajowe odbijały się w serialu jak w lustrze. Filmowe dzieci dorastały na oczach widzów. Sama jako widz czułam głęboką więź z bohaterami wyżej wymienionej produkcji. Na przykładzie serialu dobrze widać, w jaki sposób film lub serial może po latach stać się swoistą kapsułą czasu dla kolejnych pokoleń.
Przez wiele odcinków przewijał się w nim wątek przystąpienia Polski do N.A.T.O . Kiedy nasz kraj dołączył do tej ważnej i prestiżowej organizacji militarnej, temat zszedł na dalszy plan. W zamian za to w filmie pojawiły się treści o Unii Europejskiej w kontekście naszych aspiracji do świata zachodu . Podobnie jak w przypadku Paktu Północnoatlantyckiego motywowi przyjęcia Polski do Unii Europejskiej poświęcono dużo odcinków. Odniosłam wrażenie , że serial powoli oswajał widzów ze zmieniającym się światem, pozwalając lepiej go zrozumieć i poznać.
Rejestrowane na ekranie zmiany w życiu tytułowej rodziny zastępczej stanowiły lustrzane odbicie dynamiki przemian zachodzących w naszej ojczyźnie. Wiele innych zjawisk, zarówno kulturowych jak obyczajowych, na przykład rosnąca popularność Internetu też było ważnym elementem życia bohaterów tej produkcji . Kiedy kawiarenki Internetowe wyrastały w Polsce jak grzyby po deszczu, w serialu najstarsza córka Ani i Jacka, Majka, razem z mężem, Kubą, rozpoczęli taką działalność gospodarczą .
Przygody rodziny Kwiatkowskich zawsze podążały za trendami aktualnymi w prawdziwym życiu. Ten zabieg sprawił, że granice pomiędzy fikcją a rzeczywistością się zacierały. Widzowie mogli poczuć się tak, jakby znajdowali się w samym środku akcji, gdyż ich bieżące problemy miały swoje odzwierciedlenie w losach bohaterów. To część uroku wyżej wymienionego serialu.
Podczas dekady emisji „Rodziny zastępczej” Polska zmieniała się jak w kalejdoskopie. Polityka wewnętrzna również odbiła się echem na małym ekranie. W jednym z odcinków posterunkowy zastanawia się , która partia wygra wybory? Jako koniunkturalista chce zapisać się do tej , która ma największe szanse na dojście do władzy, żeby dzięki niej łatwej awansować .
Kolejnym razem nasz nierozgarnięty policjant marzy, by zostać pracownikiem C B A, w swych staraniach o upragnioną posadę nie przebiera w środkach kosztem tytułowej rodziny. Inny odcinek poświęcono lustracji, podejrzenie padło na Jadzię, kuzynkę Ani. Wiele łez popłynęło zanim oczyszczono ją z fałszywych zarzutów współpracy z SB.
Teść Elizy, Włodek, z zawodu poseł, wzbogacił serial o kulisy życia sejmu. W „Rodzinie zastępczej” są też liczne aluzje do popkultury. Jędrula, producent filmowy, realizuje serial pod tytułem „Z jak zazdrość”, to wyraźne nawiązanie do popularnego „M jak miłość”. Kreowane przez media mody na określony styl życia, sposoby samorealizacji i rozwiązywania problemów znajdują swe odbicie w pomysłach Alutki. Poetka testuje różne lansowane trendy na sobie i mężu, od psychoterapii i hipnozy poczynając poprzez jogę , wegetarianizm na powrocie do natury (bez prądu i bielizny) kończąc. Bohaterka interesuje się wszystkim powierzchownie i jedynie przez krótki czas. Jej postawa to świetna ilustracja stosunku części społeczeństwa do popularyzowanych przez kolorowe magazyny i telewizję licznych „życiowych” poradników; płytki, bezkrytyczny i przede wszystkim chwilowy. Mimo tego a może właśnie dlatego artystkę da się lubić, gdyż (choć trudno się do tego przyznać) sami czasem wykazujemy się słomianym zapałem do lansowanych idei.
Co nas kręci w polskich serialach obyczajowych? Sądząc po niesłabnącej popularności „Rodziny zastępczej” raczej nie szukamy w nich luksusu i egzotyki, namiętnych zdrad i morderczych intryg (żadnej „Mody na sukces”) a jedynie ciepła i życzliwej refleksji nad bieżącymi problemami zwykłych ludzi, do czego zachęcam przy oglądaniu serialu.
Katarzyna Światkiewicz