„Nie” dla rządowego projektu wtórnego analfabetyzmu
Cześć, kolejny raz minister kultury a właściwie cenzury gra mi na nerwach. Wszystko przez ustawę o jednolitej cenie książki, co to ma być, gospodarka centralnie sterowana jak za komuny?! Tym razem rząd chyba oszalał, ten powrót do przeszłości jest chorobliwy. Przez takie pomysły czytelnictwo w Polsce może umrzeć, bo ustawa zabrania rabatów na nowe tytuły. Już teraz książki są w naszym kraju towarem luksusowym a po wejściu w życie tych idiotycznych przepisów jeszcze podrożeją. Gdzie tu logika? Wszystko na to wskazuje, że pan Piotr Gliński nienawidzi swojej pracy i dlatego lansuje tę ustawę. Zdaje się, że jego zadaniem w rządzie „dobrej zmiany” jest zwielokrotnienie liczby wtórnych analfabetów. Podobną ustawę jakiś czas temu wprowadził Izrael, jednak po trzech latach wycofał się z tego , gdyż drastycznie spadła sprzedaż książek. Czy to samo ma czekać Polskę? Jako miłośniczka literatury nie zgadam się na to! W zeszłym roku 61% obywateli nie przeczytało żadnej książki. Jeśli pan Gliński pragnie, żeby w przyszłym roku było jeszcze gorzej, jest na dobrej drodze. Apeluję do pana, panie Piotrze, niech pan pójdzie po rozum do głowy i nie wprowadza tej ustawy w życie! Arabela.
Pora na nowe błędy
Witka przyjaciele, jestem chora, męczy mnie przeziębienie, ale pisanie tak bardzo weszło mi w krew , że nie mogę przestać, dlatego wracam do was po krótkiej przerwie. Jak myślicie, o czym będę pisać tym razem? To pytanie na razie pozostanie bez odpowiedzi, za to powiem, o czym pisać nie zamierzam! Nie wspomnę ani słowa o zamieszaniu z kopertami na rozdaniu Oskarów, o tym piszą wszyscy a ja jestem jak kot, lubię chodzić własnymi drogami. Dlatego teraz poświęcę kilka zdań filmowi „Dziecko Bridget Jones” . To kino na poprawę nastroju , przeciwwaga dla poważnych filmów takich jak „Ostatnia rodzina”. Kiedy kilka lat temu czytałam książkę „Bridget Jones: szalejąc za facetem” (niestety niecałą ) myślałam ,że to moje ostatnie spotkanie z tytułową bohaterką. Była wówczas wdową z dwójką dzieci! Zero szans na koleją część, gdyż duszą tych opowieści były perypetie sercowo- pracowe postrzelonej singielki . Jednak się myliłam! Dzięki powrotowi na srebrny ekran Bridget zyskała nowe życie i drugą młodość. Autorka słynnego dziennika znów jest samotna po rozstaniu z ukochanym adwokatem, z czego wynika, że akcja filmu rozgrywa się w okresie pomiędzy drugim a trzecim tomem powieści. Jak sama tytułowa postać mówi: „nie będę już popełniać starych błędów, pora zacząć popełniać nowe”. Na skutek stosowania tej filozofii nieoczekiwanie zachodzi w ciążę i nie wie, kto jest ojcem jeszcze nienarodzonego dziecka, jej dawna sympatia Marc czy tajemniczy Jack? Ciekawostka dla dociekliwych, książka „Dziecko Bridget Jones” powstała na podstawie scenariusza do filmu. Może jak przeczytam „Piątą porę roku”, dam drugą szansę powieści „Bridget Jones: szalejąc za facetem”? Nie wiem, na razie polecam wam omawiany film, to bardzo udana kontynuacja cyklu! Pozdrawiam i do zobaczenia następnym razem Arabela .
Kino silnych emocji – „Ostatnia rodzina”
Cześć internauci, wypełniam mój związany z kulturą plan minimum na ten rok, co oznacza, że oglądam „Bridget Jones 3”, a właściwie „Dziecko Bridget Jones”, taki jest prawdziwy tytuł filmu . Przeczytałam „Oro”, a obecnie czytam ” Piątą porę roku”. Może niedługo napiszę o którymś z wyżej wymienionych zjawisk , ale teraz chcę się z wami podzielić czymś zupełnie innym, a mianowicie wrażeniami z filmu” Ostatnia rodzina”. To trudne polskie kino opowiada tragiczną historię rodziny Beksińskich. Słynnego malarza Zdzisława ( w tej roli Andrzej Seweryn) i jego syna Tomasza znanego radiowca i entuzjasty muzyki popularnej ( w Tomasza wcielił się Dawid Ogrodnik znany z „Chce się żyć”). To właśnie mistrzowsko odegrane przez obu aktorów toksyczne relacje ojca z synem są esencją tej produkcji. Mimo , że wiemy, jaką tragedią się to skończy ( Tomasz popełnił samobójstwo, a Zdzisław został zamordowany), patrzymy jak w transie na ekran, obserwując emocjonalny ping pong bohaterów. Na uwagę zasługuje też Aleksandra Konieczna jako Zofia, żona malarza. „Ostania rodzina” to nieco przytłaczający film. Oglądajcie go tylko będąc w dobrym humorze, polecam. Arabela.
Prezes krokodyl i spółka czyli kabaretowy smakołyk.
Witka przyjaciele, to znowu ja, Arabela. Często serfuję po sieci, więc nie przegapiłam kabaretowego hitu ostatnich tygodni czyli „Ucha prezesa”. Wyżej wymieniony program ma miliony wyświetleń na yutubie i jak do tej pory wyemitowano cztery odcinki. Premiera następnego już 15-tego lutego. Głośno o nim w sieci, mediach (nawet tych publicznych), więc nie mogę tego ignorować! Nie omówić takiego fenomenu byłoby bardzo dziwnie, trzeba iść z duchem czasu. ” Ucho prezesa” to polska polityka od kulis widziana z perspektywy gabinetu Jarosława Kaczyńskiego, samozwańczego zbawcy narodu oraz demiurga krajowej sceny politycznej ( w tej roli satyryk Robert Górski, kiedyś grał Donalda Tuska). Pan Robert świetnie oddał cechy Jarosława, błazna i dyktatora w jednej osobie, jak również jego metody uprawiania polityki. Warto też wspomnieć o udanych kreacjach reszty obsady, rewelacyjne wcielenie młodego Morawieckiego, obrazującego każde swoje słowo przesadnym gestem oraz Macierewicza, określanego tu mianem ‚krokodyl”. Takie są czasy , że z polityki można się śmiać, ignorować ten dział życia lub nad nim płakać. Nic dziwnego ,że wiele osób wybiera śmiech. Śmiech to zdrowie. W wielu komentarzach do tego programu satyrycznego pojawia się zdanie: „Miał być kabaret, wyszedł dokument”. Właśnie dlatego „Ucho prezesa” stało się przebojem (rzecz jasna nie dla wszystkich) , ale prawie każde cenione dzieło, kabaretowe też, wzbudza kontrowersje. To sztuka nijaka nadaje się do śmieci. „Ucho prezesa” jest jak pączek z bitą śmietaną, nie każdemu smakuje, ale wato spróbować. Jeśli o mnie chodzi, polecam jedno i drugie. To fajny zestaw, coś dla ducha i ciała a jak komuś nie przypadnie do gustu, trudno. Bez ryzyka nie ma zabawy, degustacja na własną odpowiedzialność! Pozdrawiam Arabela.
Czy rozśmieszać Pana Boga czyli podsumowania i plany
Cześć internauci, jest już Nowy Rok 2017, oby był ekstra dla was i dla mnie pod każdym względem. Dzięki za komentarze, motywują mnie do dalszego pisania ,ale nie jestem pewna, o czym pisać? Planowałam omówić film „ Dziennik Bridget Jones”, ale mi się nie chce. Może zrobię podsumowanie roku? Ostanie robiłam dwa lata temu ( wpis z 7 stycznia 2015r. tytuł „Nie tylko dla kulturocholików”). Jak sami widzicie, podsumowania piszę z pewną dozą luzu, ale co mi szkodzi, wszyscy je robią, to ja też mogę! W ten sposób wynagrodzę wam małą liczbę wpisów w grudniu ( awaria komputera). Rok 2016 był pełen wrażeń, zarówno politycznych jak i innych, związanych z kulturą. Skupię się na tych drugich , gdyż mój przedostatni tekst miał domieszkę polityki, ile można? Opowiem też o moich kulturalnych prognozach na 2017 rok. Boże, zeszły rok był tak nafaszerowany odkryciami ,że nie wiem, gdzie zacząć? W minionym roku znalazłam na youtubie bardzo fajny kanał, zajmujący się kulturą: literaturą, filmem, muzyką a na dodatek od czasu do czasu podróżami. Autor wykazuje ogromne zaangażowanie emocjonalne, poczucie humoru i świeżość skojarzeń. Nazwa kanału to P42, polecam go wszystkim moim czytelnikom. Drugą audycją internetową, którą odkryłam w zeszłym roku i polecam jest „ Świat według Jachimka”, można ją też oglądać w telewizji Zoom TV . Zrealizowana w konwencji serwisu informacyjnego satyra obyczajowa i polityczna, z Jachimkiem w roli prezentera wiadomości komentuje naszą rzeczywistość z nieco absurdalnym poczuciem humoru. Ciekawych filmów było dużo, trudno napisać o wszystkich. Dlatego moją kulturalną wycieczkę zacznę od świata książek. „Harry Potter i przeklęte dziecko” jest moim książkowym hitem roku ( obszerna opinia w osobnym wpisie), czytałam też książkę „ Oro” , ale niestety jeszcze nie całą , wypowiem się o niej, jak doczytam do końca. Pora na kino czyli 10- tą muzę, polecam następujące filmy ( wszystkie z roku 2016): „ Alicja po drugiej stronie lustra”, „Trolle” animacja, „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć?”, „Zwierzogród” animacja, „ Księga dżungli” . Moje przewidywania z kwietnia sprawdziły się, zeszły rok był sezonem powrotów i kontynuacji . Sądzę, że tak samo będzie w tym roku. Czekają nas kolejne części: „Jak wytresować smoka” oraz „Piratów z Karaibów” i „Smerfów”, oby były atrakcyjne. Nie robię na ten rok dużych planów, by nie rozśmieszać Boga, chociaż może On właśnie lubi, gdy się Go rozśmiesza? A co, jeśli będąc w złym humorze zesłał Potop, gdyż nikt Go nie rozśmieszał? Mój kulturalny plan minimum na rok 2017: przeczytać „Piątą porę roku”, doczytać „Oro”, zobaczyć „Brigiet Joses 3”. Kochani jak wam minął rok 2016? Napiszcie o tym w komentarzu, pozdrawiam Arabela.
Voldemort reaktywacja czy zemsta z za grobu?
Uwaga tekst wstawiony z poślizgiem z powodu awarii komputera.
Cześć kochani , jest już grudzień. Tydzień temu, w sobotę 3-grudnia, obchodziłam urodziny i czwartą rocznicę powstania tego bloga . Ostatni miesiąc roku to także Mikołajki a za pasem Boże Narodzenie czyli czas prezentów. Długo nie miałam pomysłu, co dać wam w podarunku ,ale poszłam po rozum do głowy i zdecydowałam , że opowiem trochę o książce „Harry Potter i przeklęte dziecko”. Ostrzenie: uwaga, ten wpis zawiera spojlery, czytacie na własne ryzyko! Jeśli nie lubicie motywu podróży w czasie to odradzam tę lekturę ,gdyż wędrówki do przeszłości stanowią bardzo ważny element tej książki. Moim zdaniem ten zabieg czyni opowieść fascynującą i niezwykłą. Wiem , że to nie powieść a scenariusz sztuki teatralnej, ale kompletnie mi to nie przeszkadza. Mam nadzieję, że kiedyś na jego podstawie powstanie film. Ta historia aż się prosi o duży ekran( podobno są na to szanse w 2020 albo w 2021 roku). Jeśli nie chce wam się tyle czekać, możecie tak jak ja przeczytać książkę albo zobaczyć przestawienie w Londynie. Bilety są niedostępne do maja przyszłego roku. Dlaczego moim zdaniem warto poznać sztukę ” Harry Potter i przeklęte dziecko”. Ma wiele plusów: główni bohaterowie Albus i Scorpius ( synowie odpowiednio Harriego i Draco) są oryginalnymi, wartymi przyjaźni dziećmi, wartka akcja obfituje w niespodzianki i elementy detektywistyczne. Poznajemy dalsze losy Harriego, Rona i Hermiony oraz ich odwiecznego adwersarza. Powrót do turnieju trójmagicznego pozwala spojrzeć na tamte wydarzenia z innej perspektywy , ciekawy jest również wątek dziecka Voldemorta . Znalazłam też jedną wadę, ta książka jest za krótka! Jak już wspominałam, czekam na jej ekranizację (żałuję , że nie będę jej reżyserem). Podsumowując, gorąco polecam, nie tylko na zimę. Jeśli chcecie wyrazić własne zdanie o kontynuacji serii „Harry Potter”, zapraszam do pisania komentarzy! Pozdrawiam, Arabela.
Z eko-magicznym przesłaniem
Witka przyjaciele, wiem , że dawno nie pisałam, nie miałam na czym. Laptop mi się zepsuł a mój wpis o książce „Harry Potter i przeklęte dziecko” był w środku. Załamałam się, nie miałam dostępu do tekstu ani sprzętu tylko elektroniczną apokalipsę! Stary komputer postaram się naprawić po Nowym Roku, wtedy wrócę do tematu „ Przeklętego Dziecka”, na razie nie mam no to siły. O czym napiszę tym razem? Mogłam napisać o tym, jak rząd łamie zasady demokracji nie wpuszczając reporterów do sejmu( od 1 stycznia mają zostać zesłani do osobnego budynku), to paranoja. Nie dziwię się, że ludzie się burzą i protestują pod sejmem a opozycja parlamentarna wyraża sprzeciw czuwając na sali plenarnej! Dobra, dość tej polityki, od jej komentowania są kanały informacyjne a nie mój blog. Mam lepszy temat, film „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć?”. Wiem, że wiele osób omawia go w sieci, ja też chcę dodać swoje trzy grosze. Widzowie dzielą się na dwa obozy: zachwyconych i zawiedzonych. Ja należę do tych zachwyconych. Ten film to uczta dla oczu pełna zwierząt, o jakich wam się nie śniło oraz czarów. Jeśli nie przeszkadza wam, że tym razem bohaterami są osoby dorosłe i lubicie romantyczne wątki, to polecam go na Boże Narodzenie zamiast „Kevina”. Ciekawa pozycja dla miłośników zagrożonych gatunków oraz sympatyków organizacji proekologicznych. Ten seans sprawi, że święta naprawdę będą magiczne. Pozdrawiam i życzę wam wesołych świąt, wystrzałowego Sylwestra i Szczęśliwego Nowego Roku. Arabela.
Każdy nosi czarodziejską róźdźkę w plecaku
Cześć przyjaciele, przeczytałam w listopadowym „Newsweek-u” . artykuł pt. „Różdżka w torebce”. Był on ciekawym spojrzeniem na fenomen sławy książek o „Harrym Potterze”, reportaż opowiadał o różnych formach aktywności wielbicieli tych powieści. Obecnie czytam sztukę „Harry Potter i przeklęte dziecko” czyli kontynuację cyklu, jak doczytam ją do końca, to napiszę o moich wrażeniach. Wracając jednak do głównego tematu, dlaczego akurat Harry podbił serca czytelników? Sądzę, że duże znaczenie odegrała tu fascynacja magią, która nie tylko ubarwia nasz świat ale też rozwiązuje problemy jednym skinieniem różdżki. Istotny jest również fakt, ze akcja powieści toczy się współcześnie w Anglii, co oznacza istnienie magii w naszym świecie w obecnych czasach. Sam główny bohater, niepozorny, osierocony chłopiec, okazuje się być potężnym czarodziejem, od którego działań zależą losy społeczności magów. Jeśli taki chłopiec może stać się kimś wyjątkowym, to w każdym z nas może kryć się wielki bohater. Ja nie od razu polubiłam tę serię, pierwszy tom przeczytałam tylko dlatego , że był lekturą szkolną. Dopiero z czasem przywiązałam się do bohaterów. Niektórzy pokochali „małego czarodzieja” od samego początku, tacy właśnie fani są bohaterami tekstu „Różdżka w torebce”. Aż szkoda , że mag Merlin nie ma tak licznego i wiernego fanklubu! Może to właśnie miłość czytelników na całym świecie sprawia, że czarodziej z piorunem na czole w świecie książek dla młodzieży jest jak gwiazda rocka, jego sława nie mija mimo upływu lat. Widać to zarówno po tłumach ludzi na premierze książki ” Harry Potter i przeklęte dziecko” jak i po ilości fanficion pisanych na postawie cyklu ” Harry Potter” w sieci. Ciekawe czy nowy pomysł pani J.K. Rowling , będący spin- offem przygód „małego czarodzieja” czyli film ” Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć?” też oczaruje świat? Wspomniana produkcja weszła do kin osiemnastego listopada i opowiada o przygodach autora podręcznika, z którego uczył się Harry. Zobaczymy. Pozdrawiam, wasza trochę przeziębiona Arabela.
Kometa nie tylko Nad Doliną Muminków
Cześć, internauci , piszę ten tekst na przełomie października i listopada, nie wiem, kiedy się ukaże. Film „Epoka lodowcowa: mocne uderzenie” tak bardzo mnie oczarował, że postanowiłam napisać o nim natychmiast. Uwaga, dalsza część tego wpisu może zawierać treści zdradzające fabułę czyli spojlery! W omawianej produkcji można odnaleźć wiele z klimatu powieści „Kometa nad Doliną Muminków”. Spotkamy tu zagrożenie globalną katastrofą, wyprawę ratunkową oraz nowe znajomości. Warto zaznaczyć, że to już piąta odsłona przygód mamuta Mańka, tygrysa Diego i leniwca Sida. Nic więc dziwnego , że życie naszych filmowych kumpli się zmienia. Tylko wiewiór ciągle jest głupi i samotny (w trzeciej części przez chwilę miał dziewczynę, szkoda , że go porzuciła). Biedny wiewiór, urodzony pechowiec z wrodzonym talentem do przypadkowej destrukcji. Innym lepiej się układa życie: Brzoskwinka, córka mamuta, szykuje się do ślubu, tygrys Diego i jego dziewczyna (niestety, nie pamiętam jej imienia) marzą o dzieciach. Wszystkie te plany stają pod znakiem zapytania, gdyż w stronę ziemi zbliża się wielki meteor, nasi ekranowi ulubieńcy chcą zapobiec kataklizmowi. Czy to się uda? Nie mogę wam tego zdradzić, zobaczycie sami. Gorąco polecam! ,Ponieważ nie wiem, kiedy ten wpis pojawi się w sieci, zawczasu lub poniewczasie życzę wesołego, ale nie za bardzo strasznego Halloween i pełnego zadumy Dnia Wszystkich Świętych oraz Zaduszek wszystkim moim czytelnikom. Mój tata urodził się w Haloween, dlatego ten dzień miło mi się kojarzy. Wracam z nową energią i pomysłami wkrótce. Do zobaczenia Arabela.