„Bezkrólewie” czyli bizarna przygoda teatralna

Oglądałam strasznie dziwną sztukę w teatrze telewizji. Już sam tytuł „Bezkrólewie” brzmiał niepokojąco a z opisu w gazecie udało mi się przeczytać cytuję :”Dramat nawiązuje do wydarzeń po katastrofie smoleńskiej, nastrojów społecznych i związanych z nimi podziałów”. Do tego dodano zdanie, że sztuka została napisana w 2011-nastym roku . „Bezkrólewie” nigdy nie miało premiery na teatralnych deskach, ujrzało światło dzienne w teatrze telewizji dopiero wczoraj (27-ego kwietnia 2020r). Według słów autora, Wojciecha Tomczyka, ten spektakl ma być satyrą polityczną. Jeśli taki był cel autora, nie udało mu się. Nie widzę tu nawiązań ani do katastrofy smoleńskiej ani tym bardziej aktualnej rzeczywistości. Zamiast tego mamy odlot jak u Witkacego. Świat przestawiony jest bardzo dziwny lub bizarny, jak powiedziałaby Olga Tokarczuk. Sztuka rozgrywa się w alternatywnej wersji współczesnej Polski, gdzie mamy monarchię, ale wybór Karola Wojtyły na papieża przebiegał tak jak w naszym świecie. Po całym kraju rozchodzi się wieść, że król nie żyje a następcy brak. W tym czasie z kraju próbują uciec trzej byli dworzanie króla: Kolo, Glans i Gostek. Niestety parę kilometrów przed granicą psuje się im samochód. W skutek tego noclegu udziela im karczmarz Józef. Kolo zakochuje się w córce Józefa, Justynie, i szybko się z nią żeni. Chcąc podziękować Józefowi za zgodę na małżeństwo z Justyną, próbuje uczynić teścia królem Polski! Co z tego wyniknie? Nie zdradzę za żadne skarby. To trzeba zobaczyć na własne oczy. Ciekawe rozwiązania zastosowała odpowiedzialna za scenografię i kostiumy Aleksandra Gąsior. Po za grą świateł, mgłą, cale otoczenie jest bardzo umowne , jakby inspirowane stylem z ‘Kabaretu starszych panów”, ale są też elementy całkiem oryginalne. Przykładowo samochód byłych dworzan króla to tak naprawdę taczka i starzy prysznic . Być może da się w tym doszukać pewnej symboliki? Podsumowując bardzo bizarna przygoda teatralna. Polecam Arabela.

„Klub Winx – nowa odsłona”

Cześć, czy czasem przypominacie sobie po latach o jakimś filmie lub serialu a potem ze zdumieniem odkrywacie ,że właśnie powrócił na ekrany po bardzo długiej przerwie? Mnie niedawno spotkało coś takiego. Oglądałam na Netflixie serial „Klub Winx”, włoską animację o młodych czarodziejkach uczących się w szkole magii i walczących ze złem wszelkiej maści. W dużym uproszczeniu jest to damska odpowiedz na serię „Harry Potter”, tyle że animowana. Ta inspiracja była bardzo zauważalna w pierwszych trzech sezonach serialu. Do niedawna produkcja składała się z siedmiu sezonów, na początku tego tygodnia (w poniedziałek 20-stego kwietnia 2020) w telewizji pojawił się kolejny. Podobnie jak w przypadku serialu „Yaba daba dinosaury” dzieje się to po latach , ponieważ stare odcinki serialu powstały w latach 2004-2015, ale w tym czasie zrealizowano trzy animowane filmy kinowe i spin-off zatytułowany „Świat Winx”(też do zobaczenia w internecie), Jak widać przez lata młode wróżki nie dawały o sobie zapomnieć, ciągle były na fali mniejszej lub większej popularności. Może dlatego Netflix planuje produkcję wersji aktorskiej? Póki co wróciła animacja . W starych odcinkach dużo się działo: bohaterki wielokrotnie zyskiwały i traciły magiczne moce, z biegiem lat stały się nauczycielkami magii w szkole, w której dawnej się uczyły. W nowym sezonie dziewczyny zostały narysowane od nowa w stylu mangi (japoński komiks), przez co strasznie trudno określić ich wiek. Nie jestem pewna czy w nowej edycji są dorosłe czy nie, ich dojrzałe zachowanie stoi w sprzeczności z ich wyglądem, ale nowe odcinki też mają swój urok. Wprowadzają nowe, sympatyczne postacie i reanimują stare czarne charaktery. Pozdrawiam Arabela.

„Danuta W”- teatr w czasie pandemii

Witka wszystkim , znowu mam powód, by złapać za klawiaturę. Tym razem chcę się z wami podzielić odczuciami na temat spektaklu „Danuta W.” ,który zobaczyłam w poniedziałek Wielkanocny . Teatr Polonia w ramach wspierania antywirusowej akcji „ Zostań w domu” na ten jeden świąteczny dzień wpuścił sztukę do sieci. Bardzo mnie to uradowało, bo od paru lat nie mogłam się zdecydować, obejrzeć tę sztukę czy nie? Zniechęcały mnie drogie bilety oraz fakt, że poruszam się na wózku. Dużo łatwej jest z teatrem telewizji lub w sieci, kiedy od teatru dzieli jedno kliknięcie w klawiaturę. Nie ma już żadnych wymówek teraz albo nigdy! Z tą myślą w głowie włączyłam komputer w poniedziałek , żeby zobaczyć monodram Krystyny Jandy. Pewne gdybym w czasach przed kwarantanną i wirusem normalnie kupiła bilet i poszła do teatru, nie wiem czy wytrzymałabym do końca. Do tej pory jeśli chodzi o teatr preferowałam raczej komedie. Tymczasem „Danuta W.” to sztuka poważna, chwilami wręcz posępna . Dramat oparty na autobiografii Danuty Wałęsy ukazuje pozornie zwyczajną , silną kobietę uwikłaną w trudną historię powojennej Polski. Dokładne przeciwieństwo tego, co zazwyczaj pociąga mnie w teatrze. Chyba tylko pandemia i kwarantanna pozwoliły mi należycie docenić refleksje zawarte w tym spektaklu, Poruszyły mnie zwłaszcza ostatnie słowa, jakie wypowiada Danuta Wałęsa na scenie, grana przez Krystynę Jandę. Na pytanie czego pragnie, odpowiada:” Chciałabym, żeby Polska była szczęśliwa”. Zdanie dające do myślenia, tak jak cała sztuka . Warta uwagi i zobaczenia na żywo (po zarazie, jak teatry będą znowu działać) Arabela.

Jaskiniowcy odmłodnieli

Cześć. Na przekór panującej w całym kraju pandemii koronawirusa a może właśnie dzięki niej zyskałam na nowo motywację do pisania bloga, skoro gospodarka stoi, to niech chociaż blog ożyje! To moja kotwica normalności w tych szalonych czasach! Dobra, dość tego wstępu, wróćmy do popkultury. Moja ukochana, animowana familia z czasów kamienia łupanego czyli flinstonowie kolejny raz powraca z medialnych zaświatów (mówię kolejny raz, ponieważ jako pierwszy powrót liczę film „Filnstonowie: wielkie łubu- Dubu” animację z 2015 roku”} . Teraz mamy następną odsłonę przygód mieszkańców Skaliska na srebrnym ekranie, nie licząc dwóch filmów aktorskich. Na marginesie film fabularny p.t. „Flnstonowie” można zobaczyć na Netflixie, polecam. W nawiązaniu do głównego tematu czyli serialu „Yaba daba dinozaury” jest to spin-off „Flinstonów” , mający mało wspólnego z oryginalną serią. Nic dziwnego skoro w klasycznej serii Fred i Wilma doczekali się ślubu swojej córki oraz dwójki wnucząt i adoptowali chłopca o imieniu Głazek. W serialu „Yaba daba dinozaury” nasi ukochani jaskiniowcy odmłodnieli a ich dzieci to nastolatki ,które notorycznie wędrują do krainy dzikich dinozaurów czyli na tak zwane „Skałki”, bez wiedzy rodziców. Pomysł na serię ciekawy, bardziej przygodowy niż obyczajowy, zarówno swym charakterem jak i szatą graficzną przypomina serial animowany „Wodogrzmoty Małe”. Niestety, co stało się korzystne dla fabuły, to dla grafiki już niekoniecznie a odcinki za krótkie ( 10 minut każdy). Podsumowując mam mieszane uczucia, co do tej produkcji. Na szczęście Netflix też szykuje nowy serial animowany o Flinstonach, może pójdzie im lepiej? Jeśli jednak macie ochotę zobaczyć „Yaba daba dinozaury” serial leci w każdą sobotę i niedzielę na kanale Bumerang . Pozdrawiam ,ponieważ jest to mój ostatni wpis przed Wielkanocą. Wszystkim moim czytelnikom życzę: zdrowych, spokojnych , rodzinnych i wesołych (pomimo wirusa i kwarantanny) Świąt Wielkanocnych! Arabela. Jako że wpis umieszczam dopiero po Wielkanocy, to moje życzenia dla was choć spóźnione to są szczere.

Wiosna w telewizji

Witka wszystkim, nie tylko w pogodzie mamy piękną wiosnę tej zimy, w świecie mediów też. Telewizja „T.V.N” właśnie dziś, 25-ego lutego, zaprezentowała nową wiosenną ramówkę dla wszystkich swoich kanałów. Wydawałoby się ,że w czasach rosnącej popularności takich usług internetowych jak H.B.O. go czy Netflix zarówno sama telewizja jak i sezonowe pokazy ramówek odejdą do lamusa, tymczasem jest odwrotnie. Widowisko T.V.N. było niczym pokaz mody lub premiera w kinie. Przepych od podłogi po sufit! Szkoda ,że prezentowane programy nie były tak okazałe jak scenografia. Prawie same seriale kryminalne, ile można? Rozumiem , że jest moda na kryminały ,ale co za dużo to nie zdrowo. Seriale typu „Szkoła” czy „19 +” też nie są dla mnie. Dobrze , że wraca program „Milionerzy”, lubię go. Może na „T.V.N .fabuła” będzie coś ciekawego, zobaczymy w marcu. W skrócie zapowiedzi na wiosnę to przerost formy nad treścią!!! Zawiodłam się Arabela. P.S. ramówka T.V.PIS .jeszcze gorsza; era telewizji chyba powoli się kończy? P.S.2 dwa miliardy złotych na telewizję rządową zamiast walkę z rakiem wstyd panie prezydencie Duda! Tekst wstawiony z poślizgiem (napisany w lutym).

W kontakcie z widzem „Szkło kontaktowe”

Cześć wszystkim po drugiej stronie monitorów, jakimś cudem udało mi się wyzdrowieć ,chociaż nie do końca, bo ciągle kaszlę , ale czuję się dużo lepiej. Moim głównym zajęciem nie jest już łykanie antybiotyku i oglądanie „Gry o tron”. Z nową energią chwytam za klawiaturę i wracam ze świeżymi pomysłami. Chcę się z wami podzielić moją sympatią do programu satyrycznego „Szkło kontaktowe”. Skłonił mnie do tego jubileusz piętnastolecia programu, który oglądałam w tvn24 w piątek 24-ego stycznia tego roku. Dotarło do mnie ,że kiedy „Szkło” startowało miałam zaledwie 17 lat! Można więc powiedzieć ,że dorastałam razem z nim. Na początku program trwał tylko pół godziny i nadawany był od poniedziałku do piątku a nie codziennie, tak jak teraz. Dopiero z czasem program zyskał formę, jaką znamy dziś. Pragnę dodać, że „Szkło Kontaktowe” od samego początku przypadło mi do gustu. Wiem ,że Jarosław Kaczyński najchętniej zdjąłby je z anteny, co gorsza zaraził tą ideą część wyborców partii „Prawo i sprawiedliwość”. Gdyby Kaczyńskiemu udało się zlikwidować „Szkło” byłoby mi strasznie żal. Nie tyko dlatego, że kilka razy dodzwoniłam się do studia i mogłam wtrącić swoje trzy grosze do rozmowy prowadzących i nikt nie pytał mnie, na jaki temat chcę rozmawiać. Mogłam mówić, co chciałam! Nie tak jak w emitowanej na antenie „T.VP. Info” żałosnej pseudo kopi „Szkła” o tytule „ W tyle wizji”, gdzie rozmowy są nagrywane a puszcza się tyko te przychylne władzy. Natomiast emitowane na kanale „Super stacja” „Bez ograniczeń” ( też kopia „Szkła”) upadło, ponieważ nie miało miłych prowadzących. Klimat, jaki nadał audycji jej twórca, Grzegorz Miecugow, jest nie do podrobienia. „Szkło kontaktowe” pozwała być na bieżąco w polityce, nie dostając przy tym wrzodów z nerwów, dlatego je lubię ! Pozdrawiam Arabela.

Podsumowanie roku

Niespodziewanie nadszedł styczeń, zastał mnie przeziębioną. Wczoraj czyli w Sylwestra złapała mnie wirusówka, ironia losu, co? W dodatku mój grudniowy plan ofensywy pisarskiej spalił na panewce . W ramach rekompensaty robię podsumowanie roku. Może dołączę też plany noworoczne, chociaż wiecie jak to z nimi bywa. „Człowiek robi plany a Pan Bóg się śmieje”, trudno najwyżej pęknie ze śmiechu razem ze mną, kiedy będę czytać ten wpis za rok. Raz kozie śmierć, do odważnych świat należy! Ostatnie podsumowanie roku napisałam dwa albo trzy lata temu. Sama już nie pamiętam. Traktujcie ten wpis z przymrużeniem oka. Plany na Nowy Rok :
1. Zobaczyć „Krainę lodu 2” po polsku a nie w obcym języku,
2.Doczytać „Bridget Jones: szalejąc za facetem” i „Biegunów” ,
3 przeczytać książkę „Kosiarz” (kolejny tom „Świata dysku”, dostałam go pod choinkę).
Z planów to tyle, nie lubię robić ich za dużo. Pora na posumowanie. Rok 2019 był dość szalony i pełen zaskoczeń. Niedługo będę musiała zaktualizować plan noworoczny, ponieważ właśnie przeczytałam książkę Olgi Tokarczuk „Bieguni”. Być może w czytaniu pomogła mi choroba i antybiotyk, który teraz łykam a może nie? Tak czy siak, miniony rok w dużym stopniu upłynął mi na odkrywaniu twórczości Olgi Tokarczuk. Za sprawą książek: „Dom dzienny, dom nocny”, „Bieguni”, „Prawiek i inne czasy” zaprzyjaźniłam się z dziełami autorki. Pomiędzy kolejnymi książkami naszej noblistki czytałam też inne utwory np. „Toń” Marty Kisiel i „Fluff” Natalii Osińskiej oraz „Wigilijny pech” Magdaleny Kubasiewicz. Dużo frajdy sprawiła mi trylogia Rogera Zelaznego „ Konkurs Milenijny”, podczas gdy „Kroniki Amberu” pozbawione ironii poprzedniej serii już nieco mniej. Odkrycie muzyczne: płyta z piosenkami z „Krainy lodu2”i „Grosza daj wiedźminowi” . Odkrycia filmowo-serialowe:” Toys story 4”, ”Jak wytresować smoka3, „Mandalorian” czyli historia małego Yody, „Mroczne materie” oraz „Wiedźmin” w nowej odsłonie. Życzę wam Szczęśliwego Nowego Roku 2020 a sama wracam do kurowania się i nadrabiania serialu „Gra o tron”, ponieważ nie mam nic lepszego do roboty! Arabela.