Mój jubileusz

Cześć wszystkim po drugiej stronie monitorów. Czas szybko leci, już grudzień, miesiąc w którym obchodzę urodziny a zatem mija 11 lat istnienia tego bloga.  Oprócz tego nagrałam 42 odcinki podcastu a empik zaprosił mnie do konkursu literackiego . Jedno jest pewne: koniec tego roku będzie ciekawy. Na razie walczę z trudnościami, ponieważ jestem chora. Z lepszych wiadomości gorączka mi już spada; próbuję ogarnąć chaos.

 Kiedy tego nie robię, czytam książkę „Sukces”. Dostałam ją na urodziny od Joachima. Autorem tej powieści jest Martin Amis, ponoć :„Jeden z najbardziej cenionych brytyjskich pisarzy młodego pokolenia”, tak napisano na okładce. Należy wspomnieć, że powieść powstała w latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku w Anglii.  Czy książka naprawdę jest super? Dowiem się, jak doczytam do końca. O mocnych wrażeniach z lektury na bank opowiem w podcaście i na blogu, ale nie wiem, kiedy to zrobię?

W pewnym sensie to cud, że po jedenastu latach pisanie nadal mi się nie znudziło a jednak ciągle to lubię. Dlaczego? Chyba odczuwam potrzebę dzielenia się swoimi myślami ze światem. Przez te wszystkie lata niezależnie czy pisałam o kulturze czy o polityce słowa płynęły prosto z serca! Z tej samej potrzeby narodził się podcast „O kulturze i nie tylko”. Zarówno moja audycja jak i blog sprawiają mi masę radości; mam nadzieję , że tak będzie przez kolejne lata. Bardzo dziękuję moim czytelnikom i słuchaczom za wasz czas i uwagę. Kiedy słuchacie mnie lub czytacie, czuję się gwiazdą jak marszałek Hołownia w sejmie. Pisanie i nagrywanie to wspaniała przygoda. Pozdrawiam Arabela.

Wojna Polsatu z satyrą

Witka przyjaciele, szlag mnie jasny trafia, kiedy czytam, że Polsat kasuje kabarety z ramówki. Wczoraj wspominałam o tym w mojej audycji; wtedy myślałam, że dotyczy to jednego odcinka, teraz dowiedziałam się, że kabaret znika ze stacji na dłużej! Brak kabaretów w Polsacie zauważyłam nie tylko ja, ale również polityk Borys Budka, który mówił o tym w „Kropce nad i”. Jak widać sprawa robi się poważna, to już nie są żarty. Polsat traci widzów a widzowie cierpliwość. Nie dziwię się, sama jestem zła na tę telewizję za to, co wyprawia. O ile brak emisji w dniu wyborów można było tłumaczyć ciszą wyborczą, to brak kabaretów po wyborach nie ma dla mnie sensu! Chyba,  że Polsat podlizuje się w ten sposób politykom partii P.I.S.? Czy to możliwe? Sama nie wiem. Najgorsze jest to, że nie wiadomo czy program wróci antenę czy nie? W teorii na niedzielę zapowiedziano nowy odcinek. Czy ujrzy światło dzienne?  Czas pokaże.

 Na pocieszenie kanał „TV Puls” ogłosił wprowadzenie do swojej ramówki nowego programu kabaretowego już od piątku trzeciego listopada, emisja w piątki o godz. 22 .00.  Tak więc nawet jeśli Polsat nie ma już miejsca na kabarety, nie znikną one całkiem, ponieważ natura nie znosi próżni! Pozdrawiam Arabela.

 P. s. Kabarety Polsatu nie są usunięte tylko zawieszone do 12-ego listopada, potem wrócą albo nie. Na razie skecze są udostępnianie na Youtubie, polecam ten o nazwie „Duda- Watykan”. O dalszych losach wojny Polsatu z satyrą będę mówić za jakiś czas w mojej audycji, ponieważ sytuacja  rozwojowa!

 PS.2 To już pewne. Kabaret żegna się z Polsatem, nie wróci na antenę! Polsat zszedł na psy.

„Zbrodnie po sąsiedzku”

Witka przyjaciele, uwaga: tekst wstawiany z poślizgiem. Miał ukazać się we wrześniu, ale z powodu rozmaitych przygód życiowych publikuję go  na przełomie października i listopada.   Wracam do pisania z powodu serialu „Zbrodnie po sąsiedzku”; niedawno wspominałam o nim w moim podcaście „O kulturze i nie tylko” ale uznałam, że serial jest na tyle dobry, by zasłużyć też na wpis na blogu. Moim zdaniem jest to najlepszy nieanimowany serial dostępny na „Disney plus”! Oglądam już trzeci sezon a fabuła nadal mi się nie nudzi. W dodatku to pod wpływem tej produkcji zaczęłam tworzyć mój Podcast.

Każdy sezon rozpoczyna morderstwo a widzowie  obserwują kolejne dochodzenie w sprawie kryminalnej . Dochodzenie prowadzi  trójka detektywów amatorów, mieszkańców nowojorskiej kamienicy, w której popełniono zbrodnię. Wspomniani bohaterzy serialu rejestrują swoje śledztwo w formie podcastu (czyli radiowej audycji internetowej). Tytuł podcastu a zarazem serialu to „Zbrodnie po sąsiedzku”. Akcja rozgrywa się jak w klasycznych zamkniętych kryminałach, tropy wiodą widza do kolejnych podejrzanych, by na końcu zaskoczyć rozwiązaniem.

  W rolach głównych: Selena Gomez jako młoda plastyczka bez stałego źródła dochodów, Martin Schort jako starzejący się awangardowy reżyser teatralny i  Stevie Martin jako niegdysiejsza gwiazda serialu kryminalnego. Polecam tę produkcję z całego serca nie tylko na jesień.

 P.S. już w poniedziałek 23. 10 o godz. 22 .00 premiera telewizyjna pierwszego sezonu „Zbrodnie po sąsiedzku” na kanale Fox; emisja co tydzień  po dwa odcinki. Jeśli nie  znacie jeszcze tej serii to świetna okazja, by ją poznać. Tym bardziej, że już zapowiedziano powstanie czwartego sezonu. Mam nadzieję, że polubicie tytułowe zbrodnie tak samo jak ja! Pozdrawiam Arabela.

Marsz miliona serc

Cześć wszystkim po drugiej stronie monitorów. Jeśli tak jak ja mieszkacie w Warszawie to zapewne nie przegapiliście „ marszu miliona serc”, który w niedzielę 1- ego października zalał stolicę tłumem ludzi niczym tsunami pełne dobrej energii,  oczekiwania na wybory i zmianę rządu na lepszy.  Stawili się ludzie z całej Polski, było wesoło, kolorowo i kreatywnie. Dowcipne i trafne hasła na własnoręcznie robionych transparentach, zabawne koszulki, niekiedy maski, sporo się działo.

 Ze wzglądu na moją niepełnosprawność nie mogłam maszerować w tłumie, ale po pierwsze słyszałam marsz przez okno, ponieważ mieszkam obok Pałacu Kultury; po drugie oglądałam transmisję w „Tvn24”, po trzecie na marszu była moja mama . Kibicuję opozycji, więc ten marsz był i moim marszem! Podobno był to największy marsz w historii wolnej Polski; według danych warszawskiego ratusza ulicami stolicy przeszedł ponad milion ludzi.

 Nie tylko oni zagłosują na opozycję; wszystko wskazuje na to, że  mamy szansę zmienić rząd. Naprawdę mam na to nadzieję. O wrażeniach z marszu opowiadam też w nowym odcinku podcastu  „O kulturze i nie tylko” . Nie tak dawno  Donald Tusk powiedział , że w poniedziałek stawi się na debatę w „T.V.PIS” a Kaczyński oczywiście stchórzył. Ta kampania robi się bardzo ciekawa! Na miejscu rządu bałabym się i dobrze. Pora na prawdziwą dobrą zmianę! Pozdrawiam, do zobaczenia przy urnach wyborczych. Arabela.

Afera wizowa

Witam serdecznie; parę dni temu w mediach niezależnych wybuchła „afera wizowa”, coś, co może zmienić wynik tych wyborów! Zgodnie z zasadą, że „w domu powieszonego nie mówi się o sznurze” w rządzie udają Greka i mówią powtarzając za Kaczyńskim: „Afery nie ma, to nawet nie aferka” . Taki kit to mogą dzieciom wciskać. Sprzedali 250 tyś. wiz za łapówki do krajów  Afryki i Azji w ciągu ostatnich dwóch lat a teraz udają niewiniątka. „Nie ze mną te numery Bruner” . Nie ufam rządowi, który z jednej strony straszy napływem imigrantów z krajów muzułmańskich a z drugiej wpuszcza ich masowo za łapówki. Co za dwulicowość.

Rząd domagał się od swoich wyborców, by zignorowali orędzie marszałka senatu, żeby się bronić. Marszałek sejmu Elżbieta Witek też dała występ, w którym próbując zdyskredytować wyżej wspomniane orędzie mówiła, że: „Tusk nie może wrócić do władzy a marszałek senatu Tomasz Grodzki okłamuje widzów”. Normalnie wojna na orędzia. Afera jest rozwojowa, głośna w świecie,  codzienne dochodzą nowe fakty a ja nie nadążam pisać.

 W kontekście tej afery rządowe  referendum to kpina z mądrości Polaków. Dlatego zamierzam zbojkotować referendum a w wyborach poprzeć opozycję. Dość rządu pełnego afer; pora na zmianę władzy na „lepszy model” . PISowi już dziękujemy! Do zobaczenia w Warszawie na „marszu miliona serc” oraz na wyborach. Października piętnastego pogonimy Kaczyńskiego! Pozdrawiam Arabela.

„Rodzina zastępcza” znakczasu

Cześć, zobaczyłam dziś przypadkiem odcinek  „Rodziny Zastępczej”, kiedyś mojego ulubionego serialu i coś odkryłam. Produkcja się zestarzała i zaczęłam się zastanawiać, jak by wyglądała gdyby powstała tu i teraz,  w roku 2023? Z jakimi wyzwaniami by się bohaterowie zmagali?

 Czy ciocia Ula nadal pracowałaby w ministerstwie obrony narodowej a posterunkowy w policji? Czy ze względu na polityczną atmosferę w kraju zostaliby zwolnieni lub sami by odeszli? Czy Jędrula produkowałby filmy dla telewizji czy dla serwisów internetowych? Jaką formą sztuki zajmowała by się jego żona Alutka? Czy w atmosferze takich podziałów byłaby w stanie tworzyć poezję?  Jak Jadzia i jej mąż Lesio zareagowaliby  na sytuację polskich rolników?

To zabawne, że czasem oglądając stare filmy czy seriale lub czytając po latach ulubione książki widzimy w nich coś innego niż prze laty. Film lub książka są jak owad zastygnięty w bursztynie, przenoszą nas w czasie. Może to dlatego staruszkowie lubią filmy z okresu swojej młodości? Podsumowując chętnie zobaczyłabym reboot  omawianego serialu w nowych czasach i z  nowymi aktorami. Panuje moda na powroty w kulturze masowej, to mogłoby się udać. Wątpię czy Polsat to zrobi, ale pomarzyć dobra rzecz. Pozdrawiam Arabela.

Czy wy też nie umiecie grać w „Simsy” ?

Witka przyjaciele, czy wy też nie umiecie grać w „Simsy”? Ostatnio poświęcam czas  „The sims4”; to mój powrót do serii po długiej przerwie. Będąc nastolatką grałam w pierwszą odsłonę przez godzinę, potem ją odinstalowałam, ponieważ zjadły mnie karaluchy. Teraz, po latach daję serii drugą szansę, nie wiem czy słusznie?

 W przeciwieństwie do „Groving up” gry, o której pisałam w grudniu zeszłego roku, w „Simsach” nie dążymy jako gracz do określonego celu. Rozgrywka to jedno wielkie, spontaniczne ćwiczenie wyobraźni, przypomina zabawę lalkami, tylko taką, gdzie postacie mogą umierać.

 Nie macie pojęcia ile razy wybrana postać zmarła mi w trakcie sesji i musiałam ją zastąpić kimś nowym? Jak widzicie w tej grze straszny ze mnie amator lub bambik mówiąc młodzieżowo. Co interesujące, mimo mojej nieporadności to zajęcie dostarcza mi satysfakcji, czuję jakąś radość. Z drugiej strony tydzień temu, kiedy mój ludzik podpalił się robiąc sobie śniadanie i umarł, zastanawiałam się czy ta zabawa ma sens? To się nazywa mieszane uczucia. Nie wiem czy lubię „Simsy” czy ich nie znoszę? Mam w głowie mętlik. Jak jest z wami? Czy jakieś dzieło kultury budzi w was ambiwalentne uczucia? Jeśli tak, napiszcie o tym w komentarzu. Pozdrawiam, Arabela.

„Ranczo” czyli polska wieś na wesoło

Cześć przyjaciele, znam serial, który lubię a z jakiegoś powodu, może lenistwa, nie wspominałam o nim do tej pory na blogu. Ta produkcja to „Ranczo”, komedia obyczajowa zrealizowana przez T.V.P. w latach: 2006- 2016. Obecnie dostępna do oglądana na platformie Netflix jest dowodem na to, że kiedyś Telewizja Polska potrafiła tworzyć fajne programy. Szkoda, że teraz już nie potrafi.

 Wracając do samego serialu opowiada o zderzeniu wychowanej w Stanach Lucy z polską prowincją, a  konkretnie z wsią Wilkowyje. To zderzenie kultur: polskiej i amerykańskiej, wiejskiej i wielkomiejskiej oraz tradycji z nowoczesnością doprowadza do wielu zabawnych sytuacji. Warto zaznaczyć, że na postawie serialu nakręcono film pełnometrażowy  „Ranczo: Wilkowyje” też wart zobaczenia.

 Choć fabuła serii jest dość prosta, wręcz bajkowa – oto zwykła kobieta z Ameryki zmienia polskie zadupie na lepsze za pomocą uporu, optymizmu i wiary w ludzi – to dość realistycznie i z humorem opisuje polską wieś. Przesądy, zabobony, patriarchalny stosunek do kobiet, przemoc wobec dzieci przeciwstawione aspiracjom młodego pokolenia i jego potrzebie zmian. Tę świeżość myślenia reprezentują: córka wójta Klaudia, nauczyciel Tomasz, muzyk Pietrek i jego dziewczyna Jola, dokształcająca się Solejókowa i przewodząca im nowoprzybyła Lucy wraz z miejscowym  artystą Kusym.  

Dużym plusem serialu jest obsada. Szczególnie Cezary Żak w podwójnej roli poróżnionych ze sobą braci bliźniaków księdza i wójta to aktorskie złoto! Warto zauważyć, że aktor przedstawia głównych reprezentantów dwóch najbardziej wpływowych i skłóconych ze sobą środowisk na wsi -kościoła i urzędu gminy. Oczywiście oddawało to realia z lat powstawania serialu- 2006  do 2016. Dodam tylko, że reszta obsady zarówno ról pierwszo i drugoplanowych jak też epizodycznych zasługuje na oklaski.  Jeśli szukacie czegoś zabawnego a jednocześnie nadającego się na długi serialowy maraton „Ranczo” to coś dla was. Polecam, Arabela.

„Pan samochodzik” czyli magia przygody

Witka przyjaciele, z przyjemnością obejrzałam ostatnio nowy film Netflixa „Pan samochodzik i templariusze”, dla kontekstu dodam, że nie znam starej wersji ze  Stanisławem Mikulskim. Mówiłam o tym w nowym odcinku mojego Podcastu, którego tematem był nowy „Pan Samochodzik”. Przy okazji małe sprostowanie – aktor grający tytułową rolą nie nazywa się Stanisław Janecki jak mówiłam w nagraniu, tak naprawdę aktor nazywa się Mateusz Jankowski. Pomyłka, za którą przepraszam, wkradła się w nagranie z powodu upału.

Pan Samochodzik w wydaniu Mateusza Jankowskiego przypomina Indianę Johnsa, nic dziwnego, że harcerze i dziennikarki nie odstępują go na krok. Wyrusza na poszukiwanie zaginionego skarbu Templariuszy ale pojęcie skarbu okaże się pojemniejsze niż można się spodziewać. Skoro tematyka Templariuszy to zetkniemy się z historią, w szczególności krucjat, ale nie tylko. Pełna zagadek fabuła nie stroni od magii, przygód, zwrotów akcji, pościgów, wybuchów a nawet morderstw. Warto zwrócić też uwagę na  kreację Anny Dymnej w roli tajemniczej kobiety zadającej zagadki tytułowemu bohaterowi. Film jest ciekawy, warto zobaczyć. Polecam Arabela.

Lata lecą o „Seksie w Wielkim Mieście”

Cześć wszystkim po drugiej stronie  ekranów. Czas leci, trudno w to uwierzyć, ale dopiero co był przełom czerwca i lipca a już weszliśmy w sierpień. W kulturze i życiu politycznym tyle ostatnio się dzieje, że ledwo nadążam nagrywać i pisać! Szkoda, że nie mam własnego klona, choć nie widomo czy klonowanie byłoby na to remedium, bo czy drugiej mnie chciało by się tyle pisać? Tego nigdy się nie dowiemy.

 Za to są rzeczy, które powodują, że odczuwam upływ czasu. 25 rocznica premiery serialu „Seks w wielkim mieście” jest jednym z takich zjawisk. Kiedy serial był emitowany w telewizji byłam nastolatką i oglądałam go z ciekawości; leciał w „TVP2” w piątki wieczorem. Niedawno zapoznałam się z kontynuacją p.t. „I tak po prostu”, w której bohaterki mają po 50 lat,  sama mam 35 lat, dokładnie tyle, co główna bohaterka na początku serialu „Seks w wielkim mieście”. Jedyne co mam po za tym wspólnego z nią to fakt, że piszę moje teksty na laptopie i od czasu do czasu nagrywam Podcast, tak jak ona w „I tak po prostu”. Różnica między nami jest taka, że ja nie piszę ani nie nagrywam o seksie .

 Świat erotycznych uniesień to nie moja bajka, bo nie mam partnera, ale nie wadzi mi to. Dzięki literaturze i filmom seksu mam, ile chce we własnej głowie; to mi wystarczy. Znawcy tematu utrzymują, że seks ma się głównie w głowie a najbardziej erotycznym organem jest mózg, którego mi nie brakuje. Czekając na drugi sezon „I tak po prostu” miałam nadzieję na dobrą rozrywkę, ale na razie tyle się dzieje, że brak mi czasu na oglądanie.  Arabela.