podróz za jeden uśmiech do Włoch .

Cześć kochani. Bardzo się cieszę , że już tysiąc osób odwiedziło mój blog! Serdecznie wam za to dziękuję.  To znak, że polubiliście „ Zapiski Arabeli”i  z tego powodu jestem wyjątkowo zmotywowana do  dalszej pracy. Na początek nowego miesiąca mam dla was coś specjalnego! Moja relacja z seansu najnowszego filmu ,który nakręcił Woody Allen „ Zakochani w Rzymie” ( film z 2012 roku!) Moim zdaniem wyżej wymieniony niedawny hit kinowy jest lekiem na deszczową majówkę.  Zaraz wytłumaczę dlaczego. Po pierwsze-  oglądając tę komedię podziwiamy piękne plenery Rzymu i to za darmo.  Dzięki temu uzyskujemy efekt podróży nie ruszając się z domu! Ponadto obserwujemy życie bohaterów ( erotyczne i nie tylko!) To dzieło znanego reżysera można też potraktować jako przewodnik po „ wiecznym mieście” oraz satyrę,  pokazującą paradoksy działania mediów , które z kogokolwiek mogą uczynić gwiazdę! Nasz ekran zaludniają   zabawne postacie np.: grabarz o operowym głosie , którego talent wokalny ujawnia się tylko pod prysznicem, kobieta lekkich obyczajów i to taka,  co potrafi nie tylko się kochać ale też udawać czyjąś żonę! Film jest całkiem udany,  chociaż ja wolę „ O północy w Paryżu” (ma bardziej wyrafinowany klimat) .” Zakochani w Rzymie” to idealna propozycja na lato lub majówkę,   ponieważ  zapewnia widzom podróż za  jeden uśmiech i to do Włoch!

Czas uwolnić braci Grimm z klatki!

Tym razem tematem naszego spotkania jest mało znana w Polsce baśń braci Grimm pt.” Jorinde i Joringel „ . Oglądałam ją we wtorek drugiego kwietnia   w telewizji ( Puls). Jest to piękna opowieść o wielkiej miłości i poświęceniu.  Uważam , że jest  trochę podobna do „ Królowej śniegu”! Może nawet ciekawsza? Na dowód krótkie streszczenie. Tytułowi bohaterowie są zakochani i chcą się pobrać. Niestety ich rodzice nie wyrażają na to zgody. Młodzi planują wspólną ucieczkę. Nagle pojawia się czarownica , która porywa dziewczynę a chłopaka zmienia w kamień. Po chwili Joringel budzi się z odrętwienia, jest jednak zrozpaczony, bo jego narzeczona zniknęła! Młodzieniec wyrusza na poszukiwania dziewczyny! Chce odszukać ją za wszelką cenę. Po drodze spotyka rycerza, który nie wierzy w miłość i posiada zaczarowany kwiat ,  zapewniający mu bogactwo. Na roślinie ciąży  klątwa, każde jej użycie skraca  życie tego, kto korzysta z jej mocy! W tym samym czasie Jorinde jest więziona w zamku czarownicy.   Całym sercem wierzy, że ukochany ją uratuje. Tytułowy bohater wykrada rycerzowi kwiat, by uwolnić narzeczoną. Gdy dociera do zamku jest już starcem! Rozumie ,że nie może być razem  z kobietą,  którą darzy miłością bo dzieli ich obecnie ogromna różnica wieku. Pomimo tego nadal żąda od wiedzmy wolności dla ukochanej.  Jeśli was zaciekawiłam,  filmowa adaptacja baśni pod wyżej wymienionym tytułem jest dostępna na Ipli. Dlatego nie zdradzę wam zakończenia, poszukajcie go sami! Pozdrawiam, Arabela.  Moja długa nieobecność na blogu była wywołana przeziębieniem. To z tego powodu artykuł długo nie ujrzał światła dziennego. Już najwyższa pora wypuścić braci Grimm z klatki!

Ruchme obrazki zamiast pisanek.

Jak wiadomo śmiech to zdrowie, ale czasami jest go za mało. W takich chwilach powstaje pytanie, jak się rozweselić? Znam prosty sposób. Książki z cyklu „ Świat dysku” . Są bombą energetyczną , która poprawia humor, niezależnie od jakiego tomu zaczniecie lekturę. Cała ta seria jest super ale szczególnie chcę wam polecić „ Ruchome obrazki” . W tej części serii na dysk zawitał nowy rodzaj czarów czyli kino! To właśnie „ sny Hollywoodu „ sprawiają, że zwierzęta na dysku ludzką mową władają. Pojawiają się pierwsze w historii  płaskiego uniwersum gwiazdy filmowe-  uroczy student niewidocznego uniwersytetu Wiktor i pełna wdzięku Ginger, która  jest  nie tylko amantką filmową ale też kapłanką świętego gaju ( dawniej Hollywood ). W „ Ruchomych obrazkach” znajdziemy też: odniesienia do znanych filmów, maga na wózku, potwory z piekła rodem, tysiąc słoni, zakochanego trolla oraz wiele innych atrakcji! Polecam. Wielkanoc z tą książką na bank będzie wesoła. Justin Biber królował w mediach wczoraj,  dziś niech nam żyje Terry Prachett,  król dobrego humoru!

Obce- „Ciała obce”

Szukałam dziś oryginalnego pomysłu na spędzenie wieczoru. W poszukiwaniu inspiracji otworzyłam program telewizyjny. Znalazłam coś dla siebie – teatr telewizji na żywo, spektakl pod tytułem „ Ciała obce”. Wyżej wymieniony plan na wieczór wydawał się znakomity, dopóki nie obejrzałam sztuki. Myślałam , że jak tytuł jest intrygujący to przedstawienie też; pomyliłam się. Pomimo ,że ta szuka porusza ważne tematy społeczne i obyczajowe-  zmiana płci  trudno było to zauważyć,  gdyż zasadniczą treść dramatu przysłaniały rozliczne odniesienia literackie i dużo wątków zawiłych jak labirynt Minotaura! To pewnie z tego powodu przez długi czas nie mogłam zauważyć , że duża część spektaklu dzieje się w stanie wojennym. Julia Cholewińska,   autorka dramatu, napisała go w taki sposób, jakby pragnęła zrobić pięć spektakli na raz. Na skutek tego niechlujstwa zamiast cennego kontaktu z dziełem sztuki dostajemy teatralny groch z kapustą! Scenografia była jednym z nielicznych atutów „ Ciał obcych”. Drugim atutem były aktor (Marek Tynda)  grający głównego bohatera Adama, który , kiedy stał się kobietą ,wybrał  imię Ewa.  To przestawienie ma tak wiele minusów , że zamiast niego wato wybrać  inną rozrywkę –  może wystawę lub wypad do kina albo kabaret? Jeśli jednak ktoś po przeczytaniu tego wpisu chce zobaczyć „ Ciała obce”,  niech pamięta, że robi to na własne ryzyko!

Pożegnanie z wampirami?

Oglądałam niedawno film „ Przed Świtem cz.2” i postanowiłam o nim napisać. Trudno jednak pisać o tej produkcji w oderwaniu od pozostałych tomów sagi „ Zmierzch”  i ich ekranizacji. „ Przed świtem” zostało ostatnio obsypane gradem Złotych Malin (nagrody dla najgorszych filmów roku).  Dlaczego to wątpliwe „ wyróżnienie” spadło akurat na ten film? Nie mam pojęcia, ale mogę podejrzewać , że to tradycja bo podobnie było z innymi częściami tej serii. Film „ Przed Świtem” ma wiele atutów np.: piękne pejzaże, wspaniałe efekty specjalne, dobra muzyka filmowa. Z wyżej wymienionych powodów uważam , że Złote Maliny nie należą się temu filmowi. Sądzę, że Amerykańska Akademia Filmowa przyznając  tę antynagrodę  popełniła duży błąd! W trakcie seansu ożył cały sentyment, jaki mam do tych filmów i książek. Dostarczyły mi one wielu niezapomnianych przeżyć. Bella była mi tak bliska , że w czasie lektury i oglądania czułam się tak, jakby to była moja historia . Dzięki temu byłam zakochana. Co z tego , że w chłopakach ze świata fantazji a nie w realnych? Bardzo mi żal , że to już koniec sagi. Mam nadzieję , że autorka napisze coś o córce Belli bo wizja przyszłości Rennesme zasługuje na osobny film i książkę! Póki co jest jeszcze „ Czysta krew” i „ Pamiętniki wampirów” Zaś krwiopijcom ze „Zmierzchu” nie mówię „żegnajcie” tylko „do widzenia”, gdyż  mam nadzieję ,że do nas wrócą.

Miłość w porze spadających gwiazd

Tym razem do pisania zainspirował mnie deszcz meteorytów. To zjawisko samo z siebie jest niezwykłe ale nie tylko o to chodzi.  Również data pojawienia się meteorytów wywołała miłe skojarzenia. Dlaczego? Zaraz to wyjaśnię. Niecodzienne  zdarzenie, o którym piszę, miało  miejsce w piątek 15 lutego czyli dzień po Walentynkach! Niektórzy powiedzą ,że to przypadek, jednak ja widzę w tym raczej romantyczny prezent od natury.  Co lepiej pasuje do miłości niż spadające gwiazdy? Nie znalazłam bardziej dobranej pary! Wypowiadając  życzenie na widok spadającej gwiazdy, liczymy, że się spełni. Warto dodać, że meteoryty i asteroidy pojawiają się nie tylko na niebie ale i w literaturze np. w „ Komecie nad doliną Muminków”, „ Małym księciu”.  Ciała niebieskie pobudzają naszą fantazję , ponieważ ucieleśniają marzenia. Kto nie marzy czasem o miłości?  To dlatego meteoryty pasują do Walentynek. Miłość w porze spadających gwiazd lśni w sercu bardziej niż zwykle! Dla tych , którzy zamiast spoglądać w niebo wolą zobaczyć film o miłości,  polecam „ Listy do Julii” i to z całego serca. Kochani, życzę wam dużo miłości. Arabela.

magia internetu

Ostatnio często myślę o tym, jak Internet zmienia nasz świat i to w wielu dziedzinach! Od inicjatyw społecznych poprzez odkrywanie nowych talentów i pobudzanie kreatywności. Oto kilka przykładów: niekryty krytyk nie zdobyłby popularności gdyby nie Internet. To właśnie komputerowa sława sprawiła , że teraz ten facet ma nie tylko zabawny program internetowy ale również pracę w radiu . Poza tym napisał książkę. Z innej beczki, bez serwisu Yutube  piosenka pt. „ Ona tańczy dla mnie” nie stałaby się hitem! Mało tego, książka „ 50 twarzy Greya” też by nie istniała!!! Powstają liczne filmy i seriale, w których króluje Internet np.:” Masz wiadomość”,” Hariet szpieguje wojna blogów” ,” Bunt Fm” ,”Icarly”.  Jak widać świat staje się coraz bardziej komputerowy; czy to dobrze czy źle? Czas pokaże. Pozdrawiam Arabela.

Doda niczym duszek Kacperek!

Są tacy co mówią „ nie ma cię w sieci to nie istniejesz!”Fanów mojej twórczości uspokajam- istnieję i to pomimo męczącego kataru. Zapewne jesteście ciekawi, co zachęciło mnie do pisania w czasie choroby? Powiem wprost -pretekstem do pisania była Doda! To znaczy nie ona we własnej osobie, tylko gazeta, w której o niej pisali a konkretnie jej nagłówek „ samotna Doda szuka przyjaciół” . Sam artykuł był nudny i opowiadał o tym, jak to Doda spędziła sylwestra u Joanny Krupy, z którą się pokłóciła jakieś czas temu. To tytuł artykułu minie rozbawił, bo przypomniał mi bajkę z dzieciństwa. Pamiętacie, kto z rysunkowych bohaterów szukał przyjaciół? Odpowiedz jest oczywista! Duszek Kacperek .Tyle, że on ma tyle wspólnego z Dodą, co ja z kulturystą czyli nic. Co do wyglądu gwiazdy, o której piszę, mój tata widział ją na żywo i do dziś mówi ,że jest pomarszczona i brzydka. Zresztą ja uważam , że ona  nie umie śpiewać. Kiedyś to były gwiazdy: Abba, Anna Jantar, Jan Kiepura, ( kiedyś kobiety za nim szalały) ,Kabaret  Starszych Panów.  Ech, takie mamy gwiazdy, jakie czasy czyli nieco komercyjne, ale o gustach się nie dyskutuje!!!

hobbit

Na początek chciałam bardzo podziękować wszystkim osobom czytającym tego błoga, nie spodziewałam się takiego sukcesu!!! Dlatego dziś drodzy czytelnicy mam dla was coś ekstra! Oto moje wrażenia z seansu filmu „ Hobbit niezwykła podróż”.  Ten film jest mi bardzo bliski bo sama mam w sobie dużo  z Bilboa . Chodzi nie tylko o to , że lubię dobrze zjeść. Tak jak tytułowy bohater filmu czasem nie zauważam własnej odwagi. I cenię ciepło „ domowego ogniska”.  Film bardzo mi się podobał. Nawet zmiany w stosunku do książki okazały się korzystne dla filmu! Rzeczy które w książce były w domyśle teraz są widoczne jak na dłoni. Film jest wzruszający, wciągający, widowiskowy. Popłakałam się na nim dwa razy! Nie mogę się doczekać następnych części!!!

‚ciemna strona lustra’

Tę notatkę poświęcam mojej ostatniej lekturze. Książka pt. „ ciemna strona lustra” jest intrygująca. Ponieważ jej główny bohater Konrad Markiewicz okazuje się nierozerwalnie związany  z   papieżem Janem Pawłem drugim odkrywa, że kiedy papież opuści ten świat Śmierć upomni się też o niego! W skutek czego zaczyna ochraniać papieża! Czytając tę powieść Marcina Wolskiego nie tylko przypominamy sobie ważne fakty z życia ojca świętego ale również przeżywamy przygody z Markiewiczem, którego postawa życiowa zmienia się pod koniec  książki więcej nie zdradzę. Sami zapoznajcie cię z tą książką. Świetna lektura na taką pluchę jak teraz!!!