Święty Interes czyli jak sprzedać samochód papieża?

Cześć kochani, odkryłam kolejną, fajną, polską komedię. Stało się to dziś w nocy( niedziela 13-ego października), skacząc po kanałach natrafiłam na film „ Święty Interes” z Piotrem Adamczykiem i Adamem Woronowiczem w rolach głównych. Seans był tak interesujący , że piszę o nim po nocy zamiast zaczekać do rana!

 Podobnie jak w przypadku „ Od pełni do pełni” mamy do  czynienia  z komedią przewrotną i nieszablonową. Jest to zabawna i naszpikowana ironią opowieść o braciach , których dzieli wszystko, ale łączą ich problemy finansowe. Jacek ( Adam Woronowicz) jest hazardzistą i ma gigantyczne długi, a jego brat Leszek ( Piotr Adamczyk) wyjechał z Polski, aby zarabiać na życie, gdyż w ojczyźnie nie miał pracy. W jednej z pierwszych scen filmu nasi bohaterowie wracają w rodzinne strony na pogrzeb ojca, licząc , że dostaną pokaźny spadek. Niestety.

 Leszek i Jacek dziedziczą tyko rozpadającą się stodołę wraz z zawartością,  czyli samochodem marki Warszawa. Ogarnia ich rozpacz ,dopóki nie dowiadują się, że autem ze stodoły jeździł kiedyś Jan Paweł drugi! Postanawiają sprzedać motoryzacyjny rarytas, aby już nigdy nie klepać biedy. Czy dojdzie do transakcji? Jeśli odpowiem na to pytanie, popsuję wam zabawę ,  drodzy czytelnicy. Nie chcę tego robić;  cały urok  filmu polega na nagłych zwrotach akcji.  Poza tym reżyser Maciej Wojtyszko w komediowy sposób porusza w filmie ważne tematy społeczne takie jak: stosunek Polaków do wiary czy zapłodnienie In vitro.

 Podsumowując „ Święty Interes” to komedia obyczajowa nieco podobna do „ U pana Boga w ogródku” ze względu na potraktowaną z humorem religijność wpisaną w wiejskie klimaty. Cytat „ Z czego się śmiejecie? Sami z siebie się śmiejemy” bardzo dobrze oddaje nastrój seansu. Polecam widzom  o otwartych umysłach. Arabela.  Pozdrawiam i trzymajcie się do następnego spotkania

Nic nie jest takie, jakie się wydaje czyli Od pełni do pełni!

Witam,  drodzy przyjaciele.  Miło mi , że jest was już ponad  3000, to naprawdę wspaniałe! W takich okolicznościach bardzo przyjemnie być blogerką,  aż chce się pisać. W otoczeniu ciągle pełno inspiracji do nowych notatek. O czym mogła bym napisać? O tym , że na Marsie jest woda albo zaserwować wam nowinę z Watykanu dotyczącą  kanonizacji Jana Pawła drugiego w 2014 roku lub zdać  relację z  jubileuszu serialu ”Stawka większa niż życie”- ta produkcja kończy 45 lat. Tematy są ciekawe ale nie chcę  pisać o tym samym,  co wszyscy dziennikarze z okolicy;  wolę być niepowtarzalna! Jak kot, który chodzi własnymi drogami.  Spokojnie,  mam pewnego asa w rękawie.   

Zwariowana polska komedia pt. „Od pełni do pełni”  poprawi  humor  każdemu i przegoni jesienną melancholię. Dowód empiryczny „Od pełni do pełni” rozbawiło nie tylko mnie,  moją mamę również! Ot, taki międzypokoleniowy most humoru. Co do fabuły to zobaczycie paradę oszustów, którzy ostatecznie wpadają we własne sidła.  Wróżka,  naciągaczka o imieniu Lenka, próbuje wyswatać swoją klientkę,  Iwonę, by odwieść ją od samobójstwa. Ma na to czas od pełni do pełni. W przeciwnym wypadku  Lenką zacznie się interesować policja i wykryje jej wszystkie przekręty;  co robić? Na gwałt jest potrzebny narzeczony dla Iwony jako żywy lek na depresję.

 Idealnym kandydatem do tej roli wydaje się Oskar, facet jak z żurnala przystojny, wysokie IQ, gentelman w każdym calu. Chodząca doskonałość! W tym momencie zaczynają się schody, gdyż Oskar jest zawodowym podrywaczem,  kobiety lecą na niego a on na ich kasę! Mało tego, Oskar uwodzi Lenkę zamiast Iwonki,  bo wróżki dobrze zarabiają . Obie strony mają swoich sekundantów; Lence pomaga jej wuj,  Filip, bardzo zdolny iluzjonista a Oskarowi Antoni,  kumpel z liceum i wynalazca zwany czasem Słowikiem .

 Wątek miłosny to nie jedyny atut tej produkcji; film zręcznie żongluje gatunkami kina. Ma w sobie wątki jak z komedii romantycznych,  horrorów i filmów przygodowych, widać to szczególnie w scenie uruchomienia  maszyny do popełnienia idealnego samobójstwa. Krytycy filmowi nie docenili „ Od pełni do pełni”. No cóż,  to nie pierwsza ich pomyłka i zapewne nie ostatnia.  „ Wodny świat” Kostnera i kultowy  „ Pulp Fiction „ Tarantina też zmieszali z błotem! „Mylić się jest rzeczą ludzką” a krytycy to też ludzie.

 Ulubiona lektura Lenki to „ Alicja w kranie czarów” i nic dziwnego,  bo cały film „ Od pełni do pełni” jest jak skok do króliczej nory albo podróż na drugą stronę lustra. Nic nie jest w nim takie, jakie się wydaje.  Reszty nie zdradzę.  Serdecznie polecam.  Arabela.

Od strajków wolę smerfy- smerfy są dobre na wszystko.

Cześć, kochani.  Mimo, że dopadł mnie katar postanowiłam popisać. O czym? O wielkim kinowym powrocie czyli filmie „ Smerfy 2”. To świetne antidotum na przygnębiające protesty związków zawodowych w Warszawie oraz paskudną,  deszczową pogodę. Parafrazując mój ukochany  „Kabaret Starszych Panów” smerfy  są dobre na wszystko! Aż żal , że następna przygoda ze smerfami dopiero za dwa lata. Tak na marginesie,  w lecie widziałam  nowe odcinki serialu „ Pszczółka Maja”, panuje  moda na animowane powroty.   Mam przeczucie , że „ Gumisie” też za jakieś czas doczekają się wersji kinowej, tak jak „ Smerfy”.

 W kolejnym kinowym przeboju dla dzieciaków i nie tylko,  smerfy znów wyruszają do świata ludzi. Tym razem nie do Nowego Yorku a do Paryża i nie jadą tam na pokaz mody, tylko na misję ratunkową. Czas ocalić smerfetkę, niebieską  damę w opałach! Porwał ją Gargamel. Na szczęście nasi malutcy  przyjaciele nie są sami w tej walce. Z pomocą nadchodzą Patryk wraz z żoną , ich syn Blue oraz nowa ludzka postać – dziadek Wiktor. Jak wiedzą widzowie , którzy oglądali pierwszą pełnometrażową przygodę smerfów,  Patryk już raz im pomógł,  choć nie było to łatwe.  Za drugim razem misja będzie jeszcze większym wyzwaniem,  ponieważ Gargamel jest potężny jak nigdy dotąd!

 Radio i telewizja podczas omawiania  tego  filmu wieszały na nim psy twierdząc , że wersja kinowa nie ma w sobie ducha animowanego pierwowzoru. To nieprawda,  ta produkcja ma w sobie wszystko za co kochamy smerfy.  Prorodzinne przesłanie, pochwała współpracy, miłość do przyrody czyli promowanie  postawy proekologicznej oraz sporą dawkę humoru . Ponadto „ Smerfy 2”  nawiązują do bardzo ciekawego wątku serialowych dobranocek czyli narodzin smerfetki. Jak wiedzą fani opowieści o błękitnych skrzatach,  Gargamel  stworzył ją  po to, by złamała serca całej wiosce smerfów! Jednak specjalne  zaklęcie Papy  uczyniło  ją  prawdziwym smerfem.  Czarownik porywa swoją  „córeczkę” w nadziei  , że zdradzi mu tajemną formułę przemiany.   Co z tego wyniknie? Nie mogę wam zdradzić,  zobaczcie sami! Pozdrawiam,  wasza przeziębiona ale jak zawsze trzymająca rękę na pulsie kultury Arabela.

 

 

 

 

 

 

 

 

Oznaki jesieni – nowa ramówka telewizji. Nawet bociany odlatują.

Ostatnio myślę o symptomach  zbliżającej się jesieni. Nie chodzi tylko o takie banały jak opadające liście czy szkoła! Są też inne, mniej oczywiste, znaki zmian a mianowicie nowa ramówka telewizji. Dla mnie medialne oblicze jesieni zawsze było jak przyprawa dodająca tej deszczowej porze roku smaku. Tak to widziałam nawet jako dziecko w wieku szkolnym. To media a nie nowe podręczniki były sygnałem, że skrada się wrzesień. Pierwszy dzwonek był tyko dodatkiem;  może dlatego, że nauka (ale nie matmy) często sprawiała mi frajdę? Teraz, kiedy jestem już dorosła, fascynacja telewizją trochę mi przeszła, zwłaszcza od czasu zeszłorocznej wycieczki do budynku T.V.P.  Jakie te studia ciasne, to się w głowie nie mieści! I pomyśleć, że wielu ludzi marzy o pracy w tej ciasnocie. Zbieranie autografów było bardzo przyjemne (mała rada ode mnie – nie proście o autograf Karola Strasburgera,  bo ma tak wielkie ego, że zajmie wam całą kartę) z moją tak zrobił! Lepiej prosić kabaret „Jurki”, podpisze nawet tekturową czapkę,  brawo  Jurki! Dość tych wspomnień, wrócimy do roku 2013. Cieszę się, że  nie tylko ja piszę  o zmianach w ramówce.  W gazecie z programem „To i owo” był na ten temat artykuł pt. „ Rozstania i powroty” Z jego lektury płynie wniosek, iż jedne stare programy znikają  (dobranocka) a inne medialne dinozaury („Idź na całość”, „Blondynka”, „Siedem dni-świat”.) wracają na antenę; prawdziwych  nowości jak  na lekarstwo.  Nic dziwnego, że bociany odlatują, nie chcą się nudzić z pilotami w dziobach nie mając czego oglądać! Pozdrawiam, Arabela.

Nowe wizje krainy Oz- czołowe zderzenie

Cześć,  tym razem tematem naszego spotkania są dwie wariacje na temat „ Czarnoksiężnika z  Krainy Oz” . Jedna z nich pochodzi ze świata filmu a druga literatury. Obie są ciekawe i oryginalne, postanowiłam więc omówić i porównać oba zjawiska na zasadzie” czołowego zderzenia” dwóch obliczy  krainy Oz! Zacznę od  literatury, gdyż ja sama poznałam jako pierwszą książkę „ Wicked Życie i czasy  Złej Czarownicy z Zachodu”.  Jej autor, Gregory Maguire,  stworzył bardzo poważną lekturę dla ludzi o mocnych nerwach!  W trakcie czytania wielokrotnie miałam ochotę je przerwać ale to poruszająca historia, z którą warto się zapoznać.   Elfaba  (czarownica) nie od razu siała postrach w Oz. Od dziecka miała w życiu „ pod górkę,” niekochana przez matkę,  dyskryminowana z powodu zielonego koloru skóry. Dziewczynka , którą jej ojciec traktował jak karę za swoje grzechy, szukając własnej drogi życiowej walczyła o prawa zwierząt,  co za tym Idzie o lepszy świat! Ta książka  budzi we mnie dwa skojarzenia- z dramatem „ Ryszard trzeci” Williama Szekspira oraz z „ Gwiezdnymi wojnami” .  Zarówno bowiem Dard Wader,  Elfaba jak i Ryszard trzeci dla wyższego dobra  przechodzą na „ ciemną stronę mocy”  na skutek nadmiaru  cierpienia! Chociaż, jeśli dotrwacie do zakończenia książki, może zobaczycie nadzieję dla Elfaby? To tyle jeśli chodzi o literaturę, teraz zmieniamy środek przekazu udając się do kina na film „ Oz Wielki i Potężny” . W trakcie seansu widzimy świat oczami czarnoksiężnika , który w naszym wymiarze jest iluzjonistą i to dość marnym. Za to w Oz jest bohaterem a przynajmniej za takiego jest uważany i jednocześnie łamaczem kobiecych serc- o jego względy walczą dwie czarownice! Ta produkcja ma olśniewającą oprawę wizualną. Uczta dla oczu! I w naszym świecie zdarzają się rzeczy niezwykłe, wystarczy uważnie patrzeć.  Zaobserwowane przeze mnie to przykładowo: deszcze meteorów ( ostatni można było obserwować wczoraj,  noc  z 12 na 13 sierpnia) lub polskie sukcesy w rzucie młotem ( mamy mistrza świata i wicemistrza też). Tym, dla  których taka „ codzienna magia” to za mało, zalecam podróż do Oz za pomocą lektury książki „ Wicked” oraz  seansu filmu „ Oz wielki i potężny”. Zestawcie te dwie kulturalne wyprawy razem a efekt będzie piorunujący.  Obiecuję,  Arabela.

Jubileuszowa podróż w nieodległą przeszłość

Witam serdecznie, kochani czytelnicy. Mam mały jubileusz, to już mój 20 wpis! Z tej okazji chciałam napisać coś ekstra ale długo nie wiedziałam co? Przez głowę przelatywało mi wiele pomysłów, żaden nie pasował. Aż do wczoraj (piątek 26 lipca) , kiedy oglądałam z rodziną i przyjaciółmi film ” Jutro Będzie Futro” i wtedy już wiedziałam , że to jest mój specjalny temat. Ta zwriowana komedia o podróżach w czasie ma w sobie dużo uroku. Wechikułem czasu, którym poruszają się nasi bohaterowie w nieodległą przeszłość, jest sauna a jego paliwem rosyjski napój energetyzujący. czysty odlot, prawda? Cały film jest taki. A scena, kiedy bohater ruga swoją kilkuletnią żonę za zdradę ,której jeszcze nie popełniła, rozśmieszy was do łez! Tak jak mojego tatę. Polecam ten film na lato i nie tylko, podrawiam Arabela.

„Niezwyciężony” czyli wakacyjny kąsek z Lema

Cześć, długo nie pisałam bo nie miałam inspiracji. Zajmowałam się tylko podziwianiem przyrody i grillowaniem. Urocza miejscowość Rudka, moja wakacyjna kryjówka jest do tego idealna. Z czasem okazało się jednak , że ma ona jeszcze jedną ciekawą cechę. Lektury połyka się tu tak samo szybko jak jedzenie. Najnowszym literackim kąskiem , którym chcę się z wami podzielić , jest książka Stanisława Lema ” Niezwyciężony”.  Twórczość tego pisarza kojarzy mi się z latem ,gdyż kiedyś co roku podczas wakacji czytałam „Cyberiadę”, inną książkę tego samego autora. Mam do niego sentyment. Akcja powieści toczy się na statku kosmiczym „Niezwyciężony” oraz na planecie Regis 3. Uczeni lecą tam z misją, aby zbadać jak zginęli ich koledzy po fachu. Załoga statku „Kondor”. Czy rozwikłają tę tajemnicę? Jesteście ciekawi? Zapraszam do czytania. Naprawdę warto! Pozdrowienia z Rudki Arabela .

Akcja Lato nie tylko dla maklerów

Cześć, jest mi bardzo miło, że czytacie mój blog i to tak licznie . Ponad 1400 odwiedzin daje  wielką satysfakcję oraz radość  Z całego serca dziękuję za nią wam wszystkim! Za chwilę zaczną się wakacje,  dlatego pogadajmy o podróżach.  Do rozmyślania na ten temat zachęca mnie nie tylko lato ale również film ” Dobry Rok” , który oglądałam w telewizji. To urocza komedia romantyczna; jej fabuła pokazuje, że kiedy odważymy się wyjechać w nieznane, może nas spotkać jakaś przyjemna niespodzanka,  na przykład miłość. Tego właśnie doświadczył główny bohater naszej opowieści, makler Max. Na skutek zbiegu  okoliczności ( spadek po wuju i zwolnienie z pracy)  ten zdeklarowany mieszczuch zaczyna odkrywać uroki życia na odludziu. Zabawne, niedługo będę robić to samo co on; tyle , że na wakacjach a nie z powodu spadku. Zdarzyło mi się spędać lato zarówno w domu w Warszawie jak podróżując, oba warianty mają swoje plusy i minusy. Mój stosunek do podróży najlepiej oddaje cytat z powieści „Hobbit”: „Uważaj na nogi, bo nigdy nie wiadomo, dokąd cię poniosą” . Spokojnie, na wakacjach też będę pisać,  bo tak jak polscy politycy nie uznaję pojęcia ” sezon ogórkowy”. Kochani, w jaki sposób lubicie odpoczywać w  wakacje: A) z naturą czy B) z kinem i teatrem pod ręką? Wszystkim życzę miłej zabawy w lecie . Arabela.

Zamiast pisania o gradobiciu rzut oka na festiwal w Sopocie.

Cześć, oto moja relacja z koncertu ” Trendy” oraz „Sopockiej nocy kabaretowej”  na postawie transmisji telewizji Polsat.  To ciekawsze od pisania o gradobiciu w Warszawie. Ile można słuchać o burzach?  Wracając do koncertu i kabaretonu wczorajsze, drugiego czerwca, widowisko zatytułowane ” Trendy” nie przypadło mi do gustu. Większość wykonawców zaprezentowała tak smętne utwory , że zastanawiałam się, co oglądam koncert czy pogrzeb? Jedyną wesołą i zabawną piosenkę zaśpiewał zespół znanego aktora Tomasza Karolaka ” Pączki w tłuszczu” , który ku mojemu zdumieniu nie dostał żadnej nagrody a szkoda. Zeszłoroczne ” Trendy” bardziej mi się podobały. Zespół ” Cree” tegoroczny triumfator gali w ogóle nie jest w mojm guście. Co innego ” Sopocka noc kabaretowa”, którą uważam za bardzo udany element imprezy. Artur Andrus świetnie ją poprowadził ” . Skrząc dowcipem jak brylancik uratował nawet tych kabareciarzy, którym zbywało na koncepcie. Jako ciekawostkę warto dodać , że prowadzącemu pomagał Łukasz Jakubiak, znany z programu internetowego ” Dwadzieścia metrów Łukasza”. Kończąc; festiwal ” Top Trendy 2013″ możemy podzielić na nadęty jak balon koncert ” Trendy” i zrealizowany z polotem kabareton . Żeby nie przedłużać  mojego sprawozdania pozrowiam, Arabela.

Bohater na opak

Dziś, drodzy czytelnicy, chciałam wam polecić film animowany „ Roman Barbarzyńca”. To produkcja dla całej rodziny i to nie jedyna jej zaleta.  Przewrotna opowieść o bohaterstwie  burzy wszelkie stereotypy,  tak jak znany i lubiany film „ Shrek” . Dużo podobieństw łączy obydwa filmy. Oto przykłady: ironiczne poczucie humoru, oryginalne, przełamujące konwencje podejście do tematu, dobry polski dubbing. W filmie głosy podkładają między innymi Maciej Stuhr  i Anna Mucha. Jeśli chodzi o fabułę, rozpoczyna się gdzieś w odległej krainie… Żyje tam plemię  barbarzyńców, których szczególną cechą jest ogromna siła fizyczna. Od tej reguły istnieje  jeden wyjątek, chyba łatwo zgadnąć, jak ma na imię? .Nasz tytułowy bohater. Kompletnie brak mu krzepy. Los sprawia , że to ten cherlak musi ocalić swoją wioskę przed psychopatą imieniem Zamordor , który, jak samo imię wskazuje,  ma krwiożercze zamiary wobec  plemienia „ Synów Krona” ( to właśnie z tego szczepu wywodzi się Roman). W dalszej części film przypomina walkę Dawida z Goliatem! Warto nadmienić, że  nasz wojownik nie walczy sam, pomagają mu przyjaciele. Ci , którzy znają Biblijną przypowieść, przeczuwają już szczęśliwe zakończenie, mam rację? Ta kreskówka ma piękny przekaz – przypomina  widzom , że każdy może dokonać czegoś wyjątkowego, trzeba tyko uwierzyć w siebie! Jestem pewna, iż bohater na opak „ Roman Barbarzyńca” zdobędzie wasze serca, moje już zdążył skraść! Życzę przyjemnego oglądania, Arabela.