Dodaj trochę koloru do pisanek filmem’ To skomplikowane”.

 

Witam na moim blogu, z całego serca dziękuję za ponad 7000 odwiedzin.  Cieszę się przyjaciele, że jest was tak wielu; to dodaje mi skrzydeł! Nie da się ukryć, w kalendarzu i w przyrodzie mamy wiosnę. Nawet w  programie rozrywkowym „Dzięki Bogu już weekend” zaznaczono jej nadejście więc i ja postanowiłam podążyć tym tropem. Mimo, że na co dzień nie przepadam za wiosną, gdyż wydaje mi się trochę kiczowata, podobnie  jak Artur Andrus przywitam ją z przymrużeniem oka. Długo zastanawiałam się, jak to zrobić i wtedy zadałam sobie podstawowe pytanie: z czym stereotypowo kojarzy się wiosna? Oczywiście z miłością, jak mawiają niektórzy: „Wiosna idzie, bazie z dupy wyrastają!”

 Z tego powodu chcę się z wami podzielić zakręconą opowieścią o uczuciach, filmem „To skomplikowane”. Wyżej wymienione dzieło otrzymało 9 nominacji do Oscara .  Kolejnym plusem filmu jest obsada. W rolach głównych występują: Steve Martin , Alec Baldwin, Meryl  Streep.  Za scenariusz oraz reżyserię odpowiada Nancy Meyers. Teraz pora na parę słów o fabule. Na ekranie obserwujemy świat z kobiecego punktu widzenia. Główną bohaterką jest Jane, rozwiedziona  matka dorosłych dzieci i założycielka sieci modnych cukierni. Ułożyła sobie życie z nowym partnerem Adamem. Jest szczęśliwa i usatysfakcjonowana aż do dnia, kiedy na pewnym przyjęciu spotyka byłego męża, wypija z nim o parę lampek wina za dużo … Co z tego wyniknie? Nie zdradzę, sami zobaczcie! Film ”To skomplikowane” zaskoczy was jak kolorowy kurczak wyskakujący z pisanki .może warto zrobić sobie taki filmowy podarek na Wielkanoc? To chyba lepsze od  niesmacznego, czekoladowego  zająca? Wszystkim fanom tego bloga życzę wesołych oraz pełnych kulturalnych wrażeń Świąt Wielkanocnych, Arabela.

 

Jak podstępem przekonać rodziców do narzeczonego czyli Next ex

 

Cześć  , tak jak obiecałam,  tym razem słów kilka o  spektaklu teatru telewizji „ Next- ex” Świetna, współczesna komedia,  napisana i wyreżyserowana przez Juliusza Machulskiego. Specjalistę od dobrej zabawy, który i tym razem rozśmieszył mnie do łez! Zresztą,  nie pierwszy raz od czasu filmów  „Seksmisja” i „ Kingsajz”, Juliusz Machulski bawi mnie dość regularnie.  Moje serce zdobyły takie jego produkcje jak: „ Vinci” , „ Ile waży koń trojański”. Co tu dużo ukrywać,  mam słabość do jego filmów. Bardzo się ucieszyłam , że zrealizował spektakl teatru telewizji , gdyż czułam w kościach ,że efekt może być super. Przeczcie mnie nie myliło. Zobaczyłam fantastyczne przedstawienie,  tak ujmujące , że musiałam wam o nim napisać.

 „ Next- ex” to komediowa bomba energetyczna z gwiazdorską obsadą. Na ekranie można podziwiać między innymi Jana Englerta i Annę Seniuk, w  spektaklu grają również Małgorzata Zającówna oraz Krzysztof Stelmaszczk. Kochani,  jeśli macie zły nastrój a do wywołania salw śmiechu nie wystarczą wam już proste radości dnia codziennego, takie jak: dobra czekolada, smak soczystej mandarynki albo przekomiczny widok chińskiej bańki do masażu ,która przykleja się do ciała i szukacie innych rozrywek, „ Next- ex” to coś dla was. To  błyskotliwa, ozdobiona niezwykle zabawnymi dialogami, opowieść o konflikcie pokoleń oraz o tym, jak podstępem przekonać rodziców do wybranka swojego serca . Choć temat jest znany  już z teatru epoki oświecenia, choćby z komedii Moliere`a, warto go zobaczyć we współczesnej odsłonie.  Cudeńko, serdecznie polecam! Przyjaciele, jeśli nie oglądaliście wyżej wymienionej sztuki w telewizji, z łatwością można ją znaleźć na stronie internetowej V. O.D. T.V.P. Pl. Pozdrawiam Arabela.  

Gender na wesoło i na całego.

 

Cześć, kiedy parę dni temu zbierałam się do pisania nowego artykułu miałam poczucie, że doskonale wiem o czym chcę pisać. Tematem tej notki miał być wspaniały spektakl teatru telewizji „ Next – ex”. Sztuka, której autorem i reżyserem jest Juliusz Machulski. Jednak los zakpił sobie ze mnie i wywrócił wyżej wymieniony projekt wpisu  do góry  nogami! Gdyż zanim zdążyłam odpalić komputer i wystukać choćby jedną literkę, do akcji wkroczyła paskudna choroba, która na jakieś czas pozbawiła mnie sił niezbędnych do pisania.

  W czasie walki z zarazkami oglądałam igrzyska olimpijskie  i olśnił mnie blask złotych medali Polaków.  Z całego serca gratuluję wszystkim naszym medalistom! To fantastyczne, że tegoroczne igrzyska są dla nas złote. Dlatego o przestawieniu „ Next- ex” napiszę następnym razem. Zaznaczam, że nie tylko sportem żyję. „Zapiski Arabeli” to nie „ Przegląd Sportowy” ale mam asa w rękawie. Polska komedia ”Złoty środek,” której tytuł pasuje jak ulał do koloru olimpijskich trofeów Justyny Kowalczyk, Kamila Stocha i Zbigniewa Bródki, bohaterów tej zimy! Poza tytułową barwą nie ma nic wspólnego z olimpiadą , chociaż gdyby istniała olimpiada uśmiechu” Złoty środek” miałby spore szanse na podium .

 Teraz parę słów o fabule. Główna bohaterka filmu, Mirka, wiedzie spokojne życie w Warszawie a konkretnie  na Pradze pod troskliwą opieką ojca i brata , którzy nie raz bywali w więzieniu ale mają wielkie serca.  Ta rodzina sielanka nie  trwa zbyt długo. Wszystko zmienia się, kiedy nasi bohaterowie dowiadują się, że mogą stracić swoje miejsce na ziemi. Leciwa kamienica, w  której mieszkają ma zostać  wyburzona wraz z kilkoma sąsiednimi. Ponieważ Mirka i jej familia nie dają sobie w kaszę dmuchać a co za tym idzie do mięczaków nie należą, postanawiają więc działać i ratować swoją dzielnicę! W tym celu opracowują chytry plan; wysyłają Mirkę, świeżo upieczoną prawniczkę, na zwiady do wrogiej kancelarii ” Łopian i Pokrzywa”. Wyżej wymieniona intryga byłaby doskonała, gdyby nie jeden problem; w tym miejscu kobiety są nie mile widziane . No cóż, główna bohaterka musi użyć starego, dobrego podstępu, znanego choćby z kultowego serialu Stanisława Bareji   „Zmiennicy” czyli przebrać się za faceta a to dopiero początek jej przygód! Więcej nie zdradzę.

 Powiem tylko ,że „ Złoty środek” obala wiele stereotypów na temat zachowań obu płci. W firmie     „.Łopian i Pokrzywa” to białogłowy godzinami gawędzą o piłce nożnej a panowie zastanawiają się, jakie zabiegi upiększające wypróbować na sobie. Jednym słowem gender na wesoło i na całego! Przypuszczam , że pani poseł Bata Kępa będzie unikać wyżej wspomnianego dzieła jak diabeł święconej wody . Igrzyska już za nami, były piękne, zdobyliśmy sześć medali w tym cztery złote! Nic dziwnego , że miś , który gasił ogień olimpijski, uronił łezkę wzruszenia .Na koniec przyjaciele, jeśli macie własne przemyślenia o igrzyskach, zapiszcie je w komentarzach a jeśli szukacie dobrego sposobu na relaks po święcie sportu „ Złoty środek” to strzał w dziesiątkę . Pozdrawiam Arabela.

 

 

 

 

 

Perła z lamusa na rozgrzanie wyobraźni.

 

Śnieg przysypał Warszawę,  jest taki mróz , że na ulicach pojawiły się koksowniki  słowem „ Hu, hu, ha, nasza zima zła!” Narzekają na nią kierowcy i piesi . Cieszą się tylko narciarze, czy aby na pewno? Szukanie w tej pogodzie wad byłoby łatwizną,  dlatego przekornie postanowiłam poszukać zalet srogiej zimy. Chłód sprawia, że, o ile tylko jest to możliwe, zaszywamy się w ciepłych domach,  co stanowi świetną okazję do nadrobienia kulturalnych zaległości! Kiedy, jeśli nie teraz? Latem podczas upałów? Oj, nie jest to dobry pomysł. Skwar nie sprzyja kontaktowi z kulturą. Zimno wręcz odwrotnie. Zima to idealny sezon nie tylko na łyżwy oraz narty, ale również na: przeczytanie zapomnianych lub nieznanych książek, oglądanie spektakli teatru telewizji w ilościach hurtowych albo dodatkowe seanse filmowe. Wyobraźnia też musi się czyś rozgrzać!

 Dobrym przykładem kina rozpalającego fantazję do czerwoności, nawet w chłodny dzień,  jest film  „Legenda”,  fantastyka z 1985r. Mam do wyżej wymienionej produkcji duży sentyment z dzieciństwa. Dlatego, kiedy w niedzielę 26-ego stycznia zobaczyłam ją w telewizji,  wspomnienia ożyły i zrozumiałam, że muszę się nimi podzielić na blogu.

 Na początek parę ciekawostek dla kinomanów. Reżyserem filmu jest Ridley Scott, bardziej znany z reżyserii takich kinowych hitów jak: „ Gladiator”, „ Łowca androidów” czy  „Obcy ósmy pasażer Nostromo”.  „Legenda” była jedynym filmem fantasy, jaki wyreżyserował! Główną rolę męską  zagrał Tom Cruise.  

„ Legenda” przeniesie was w  baśniowy świat, pełen harmonii i czarów.  Jednak nawet w tak rajskim zakątku, jak przystało na fantasy, czai się  władca ciemności , który z całego serca pragnie zgasić słońce, aby kraina pogrążyła się w wiecznej nocy! Nie może tego dokonać, póki żyją jednorożce. Postanawia więc zwabić je w pułapkę a następnie zabić. Jakby tego było mało, zamierza też poślubić piękną księżniczkę, Lilly. Czy ktoś ją uratuje?

 Drodzy czytelnicy, jeśli chcecie wiedzieć czy Lilly zostanie żoną diabła, koniecznie zobaczcie  „Legendę”! Wyżej wymienione dzieło, mimo trącących myszką efektów specjalnych,  zachowało dużo wdzięku. Choć  krytycy go nie docenili,  moim zdaniem to filmowa perła z lamusa! Polecam na zimowe ferie oraz Walentynki. Z tym filmem i kubkiem gorącej herbaty lub czekolady nie straszny  żaden mróz . Pozdrawiam i do zobaczenia następnym razem, wasza nieco przeziębiona poszukiwaczka kulturalnych skarbów- Arabela.

 

 

 

 

 

 

Bilbo Bagins znów nadaje czyli przygód hobbita część druga.

 

Cześć przyjaciele . Bardzo się cieszę , że jest was już ponad 5000.  To niesamowite, że czytacie moje notatki z takim zapałem, dziękuję wam za to! Pamiętacie, jak rok temu pisałam o filmie „ Hobbit : niezwykła podróż”? Mówiłam wtedy , że ta produkcja to początek trylogii a ja nie mogę się doczekać dalszego ciągu.  Po roku  wreszcie  nastąpił! Parafrazując „ Stawkę większą niż życie”:  Bilbo Bagins znów nadaje” czyli pamiętników hobbita część druga.

 Tytułowy bohater    odkrywa w sobie odwagę,  walcząc z gigantycznymi pająkami oraz smokiem! Hobbit powraca na srebrny ekran w wielkim stylu. Film „ Hobbit : pustkowie Smauga” to nie kisiel malinowy ale pełna akcji opowieść,  trzymająca w napięciu od początku do końca!  Na ekranie aż kipi od dynamicznych scen walk i pościgów. Już sama scena ucieczki krasnoludów rwącą rzeką w beczkach i elf Legolas, w podskokach przemieszczający się po ich głowach na drugi brzeg, to jest warte ceny biletu.

Tak na marginesie, nie wystartuję w konkursie „ Blog roku”, formalności mnie zniechęciły. Może spróbuję za rok? Zresztą piszę dla frajdy, nie dla konkursów.  Wracając do „ Pustkowia Smauga” wiem, że wyżej wymieniona produkcja budzi kontrowersje . Na forach filmowych aż huczy od dyskusji na temat drugiej odsłony „ Hobbita „! Widzowie dzielą się na  dwa obozy : zawiedzionych i zachwyconych,  ja należę do tych drugich.

 Zachwycają mnie nie tylko imponujące rozmiary smoka Smauga i piękne pejzaże,  cała wizja,  jaką wyczarował na ekranie reżyser, Peter Jackson, bardzo do mnie przemawia. To fakt, że w wielu momentach odbiega  od literackiego pierwowzoru,  czyniąc  opowieść mroczniejszą a akcję bardziej dynamiczną. Już po pierwszej części można się było tego spodziewać.  Rozmach filmu zapiera dech w piersiach,  pozwalając  widzom  zanurkować  w uniwersum Tolkiena i zapomnieć o bożym świecie! Jest jeszcze jeden powód,  dla którego warto zobaczyć „ Pustkowie Smauga”. Ognistowłosa Tauriel, waleczna kobieta elf. Nie ma jej w książce, ale wystarczy spojrzeć,  z jakim wdziękiem pokonuje swoich wrogów. Jest tak wprawiona w boju , że nawet słynna wojowniczka Xena mogłaby się od niej wiele nauczyć!  Chcecie ujrzeć Tauriel, szefa ochrony królestwa elfów z Mrocznej Puszczy, w akcji? Polecam wam seans filmu „ Hobbit: Pustkowie Smauga”. Pozdrawiam Arabela.

 

 

 

 

 

 

Dla fanów fast foodów i zdrowej żywności uczta literacka.

 

Witam kochani, zapewne zachodzicie w głowę, dlaczego piszę do was jeszcze w starym roku zamiast balować lub leniuchować ? Właściwie to nie przepadam za Sylwestrem, ale jest jedna książka , która pasuje do niego jak ulał. „McDusia” Małgorzaty Musierowicz to jak dotąd ostatni tom książek z cyklu „Jeżycjada”, popularnego zarówno w Polsce jak i zagranicą, nawet w Japonii. Akcja tej powieści rozgrywa się w Boże Narodzenie,  Sylwestra i Nowy Rok. To zabawna lektura dla całej rodziny,  dozwolona  od lat 5 do 105 czyli  na całe życie, choć teoretycznie adresowana jest do  starszej młodzieży. Podobnie jak pozostałe tomy z cyklu” Jeżycjada, ”które  czytam  od lat i cały czas mnie bawią! Należę do grona wiernych czytelników twórczości Małgosi Musierowicz.

Przechodząc do treści,  życie rodziny Borejków tuż przed gwiazdką nabierze  rumieńców. Za sprawą      wizyty tajemniczej Magdusi, której obecność wywoła  dużo zamieszania i radości.  Odbędzie się też ślub Laury zwanej Tygryskiem. Jeśli chcecie poznać szczegóły, koniecznie przeczytajcie „McDusię! Zwróciliście uwagę na dziwną pisownię tytułu? Stanowi pozornie fonetyczny, jeśli korzystać z polskiego i angielskiego jednocześnie, zapis zdrobnienia imienia tytułowej bohaterki oraz nawiązuje do nazwy firmy McDonald`s. Ten zabieg, służący charakterystyce postaci, jest chętnie stosowany przez autorkę.  „McDusia”  to świetna uczta  literacka na  nowy rok i  karnawał;  warto zerknąć w wolnej chwili.

Ponieważ zbliża się koniec roku,  pora na małe podsumowanie. Przez cały rok 2013 podróżowałam z wami na blogu  przez galaktykę kultury, co sprawiało mi ogromną radość!. Mój plan na początek nowego roku to zgłosić blog do konkursu ” Blog roku 2013” .Jeśli lubicie moje notatki, zachęcam was do głosowania na „ Zapiski Arabeli”.

 Szczęśliwego nowego roku,  pełnego kulturalnych wrażeń życzy Arabela!

 Dziś jest już czwarty styczeń, ale moje życzenia noworoczne dla Was są wciąż aktualne. Często mi się zdarza poślizg między napisaniem tekstu a jego publikacją na blogu, stąd rozbieżności w datach. Potraktujcie to ze zrozumieniem.

 

 

 

 

 

Renifer Nico raz jeszcze czyli filmowy powiew świeżości na święta!

 

Cześć, kochani czytelnicy .Rodzice robią pierogi a ja postanowiłam zostać pomocnicą Mikołaja i napisać dla was artykuł na Boże Narodzenie.   W końcu internautom  też należy się jakaś świąteczna niespodzianka.  Tematem naszego specjalnego spotkania jest film animowany „ Renifer Nico ratuje brata”.  To kontynuacja filmu „ Renifer Nico ratuje święta” , który będzie powtarzany niedługo w telewizji . W  nowych przygodach tytułowy bohater odkrywa , że poznanie ojca i uratowanie świętego Mikołaja to nie koniec życiowych wyzwań! Odstawmy jednak na chwilę losy reniferów na bok i zastanówmy się,  jaki jest przepis na gwiazdkowy przebój filmowy? Odpowiedzi na wyżej wymienione pytanie nie radzę szukać w   książce telefonicznej ani kucharskiej. Ta receptura kryje się głęboko w sercach widzów. Każdy z nas wie, że dobry film pod choinkę zawiera: prorodzinne przesłanie, wzruszającą historię, optymizm i ciepło oraz humor. Produkcja „ Renifer Nico ratuje brata” jest mieszanką wszystkich wymienionych cech, więc jeśli znudzą was  świąteczne filmowe starocie mam dla was koło ratunkowe i podarunek w jednym.  Film „ Renifer Nico ratuje brata” ożywi atmosferę, gwarantuję. Wesołych świąt oraz szczęśliwego Nowego Roku  życzy Arabela!  

 

 

 

 

 

„Ella zaklęta” antidotum na huragan.

 

Cześć,  mamy już grudzień;  witam was w nowym miesiącu,  drodzy czytelnicy. To niesamowite , że minoł już rok istnienia „ Zapisków Arabeli”! Jak ten czas leci. Od urodzin do urodzin mój blog rozkwitł jak piękny kwiat! Świętuję z opóźnieniem , gdyż trochę się rozchorowałam,  co w pisaniu nie pomaga.  Do tego huragan „ Ksawery” , który ostatnio hulał po Polsce, bardzo mnie rozpraszał. Potem musiałam wgrać nowy system na mój komputer. Jak wiadomo to długo trwa! Z powodu tych komplikacji wpis urodzinowy stał się wpisem urodzinowo- mikołajkowym.  Chciałam serdecznie podziękować za ponad 4000 odwiedzin i liczne komentarze. To  bardzo motywujące, dodaje mi skrzydeł! I zachęca do dalszego pisania. Dlatego, pomimo walki z przeziębieniem,  postanowiłam napisać coś nowego;  ale gdzie znaleźć ciekawy temat?

 W poszukiwaniu kulturalnych skarbów pomogła mi telewizja. Spokojnie, nie będę opisywać przedświątecznego hitu „ Kevin sam w Nowym Yorku”. Dlaczego nie?, Gdyż świetnie omówił go za mnie Nie Kryty Krytyk,  nie chcę zabierać mu widowni;  wolę być jak kot, który chodzi własnymi drogami. Zamiast Kevina wzięłam na celownik zabawy film fantasy z 2004 roku „ Ella Zaklęta” . Wyżej wymieniona baśniowa komedia ma wiele zalet,  oto kilka z nich: pełna wdzięku Anne Hataway w roli tytułowej , spektakularne efekty specjale, gra konwencją baśni, wpadające w ucho piosenki w tle. W klasycznych baśniach kłopoty powodują zwykle złe macochy. Jednak w „ Elli Zaklętej” to prezent od dobrej wróżki,  dar posłuszeństwa, ciąży Elli niczym klątwa. Jeśli ciekawi was, co było dalej, zapraszam na film! „ Koniec i bomba , kto czytał ten trąba.” Do zobaczenia następnym razem, Arabela.

 

 

 

 

 

Odrobina wakacji w listopadzie.

Witam,  drodzy  czytelniczy.  Jeśli jesień deszczowa i chłodna wychodzi wam już nosem i pragniecie znów przywołać w pamięci beztroski klimat lata, ten wpis jest dla was.  Taką medialną  zamianę pór roku umożliwi film” Teen  Beach Movie”.  Zwariowana komedia muzyczna nawiązująca do filmu „West  Side  Story”, który jest wariacją na temat „ Romea i Julii” Wiliama Szekspira. Jak widać twórcy tego filmu sięgali do wielu źródeł inspiracji.  Bardzo kreatywnie  podeszli do klasycznego pierwowzoru czyli  dramatu” Romeo i Julia”.  Zastanawia was zapewne jak na takiej bazie nakręcić dobrą komedię? Wymaga to dużej pomysłowości ale jest wykonalne. Jak? Opowiem wam trochę o filmie, to sami się przekonacie.

  Nasza opowieść zaczyna się w pewien zwyczajny letni dzień wypełniony słońcem, plażą i surfingiem;  słowem żyć nie  umierać! Właśnie w tych sielankowych okolicznościach spotykamy parę współczesnych nastolatków, którzy  (Brady i Mckenzie) cieszą się sobą i morzem. Ten idealny stan nie trwa jednak za długo. Wszystko psuje ciocia Mckenzie , która nakazuje dziewczynie  opuścić dom kochającego dziadka oraz porzucić  chłopaka i plażę, żeby zdać do elitarnej szkoły. W dniu wyjazdu Mac (jak zwą ją rówieśnicy) i Brady postanawiają ostatni raz posurfować razem. Nieoczekiwanie wielka fala przenosi ich do świata filmu „ West Side story” czyli na drugą stronę szklanego  ekranu. Podobny zabieg jakiego użyto w filmie „ Miasteczko Pleasentville”. Przybycie naszych bohaterów wywraca do góry nogami filmową rzeczywistość i to na wiele sposobów. Nie zdradzę wam reszty. Zobaczcie ją sami!

 „ Teen Beach Movie” można obejrzeć w telewizji Disney Chanel albo na D. V.D. (od września tego roku). Wielkim atutem wyżej wymienionej produkcji są wpadające w ucho piosenki oraz czarne charaktery: zły naukowiec psujący pogodę i jego gapowaty pomocnik. Założę się , że za parę lat ten film dla wielu osób  będzie kinowym symbolem  lata tak samo jak „ Kevin sam w domu” jest zwiastunem Bożego Narodzenia! Zakończenie sugeruje, że jest szansa na drugą część. Oby powstała. Z „ Teen Beach Movie” nie grozi wam zły nastrój. Czemu piszę o nim teraz? Nikomu nie zaszkodziła jeszcze odrobina wakacji, nawet w listopadzie! Gorąco polecam.  Arabela.

 

 

 

 

 

 

W halloween nie tylko dynie

Cześć wszystkim, jak wiadomo zbliża się listopad a wraz z nim Święto Zmarłych. Ma ono w Polsce długą tradycję, jest dniem poważnym  i pełnym zadumy. Podobnie jak Zaduszki. W czasach pogańskich  Święto Zmarłych lub jak kto woli Dzień Wszystkich Świętych nosił nazwę Dziady, o  tych obrzędach pisał Adam Mickiewicz. Podczas Dziadów duszom  zmarłych zostawiano na grobach jedzenie i modlono się za nie. Z czasem kościół chrześcijański  zrozumiał , że  zwyczaju  manifestowania pamięci o  bliskich  zmarłych na przełomie października i listopada nie można z ludzi wykorzenić;   zamiast walczyć z pogańską tradycją przemianował  Dziady na Dzień Wszystkich Świętych.

  Zaduma nad śmiercią jest ważna, jednak chłód nagrobka i refleksyjny płomień znicza to nie wszystko jest też druga, nieco weselsza strona medalu czyli halloween. Wiem, wiem to amerykańskie święto duchów może budzić kontrowersje i ambiwalentne uczucia! Z rozmaitych przyczyn: religijnych, niechęci do obyczajów pochodzących z zagranicy itd. Jednak halloween  ma dla mnie duże znaczenie rodzinne, gdyż  tego dnia urodził się mój tata a przecież daty urodzin ukochanej osoby nie da się zapomnieć!

 Mój przyjaciel, Joachim, zwrócił mi parę dni temu uwagę na to, ile stereotypów otacza ostatni dzień października. Medialny wizerunek karnawału życia i śmierci podsumował tak „ mam wrażenie, że dynie po ulicach latają i zabijają każdego, kto nie świętuje halloween!” Wieczór śmiechu i strachu ma nam do zaoferowania nie tylko dynie, zwłaszcza jeśli po świecie grozy podróżujemy z pilotem w ręku. Nie zamierzam  teraz polecać kolejnego filmu o wampirach lub wilkołakach, bo jest ich aż  za dużo! Co za dużo, to nie zdrowo. Jaki film w zamian?

W moim przypadku odpowiedz jest prosta- serial „ Czarodziejki”. Dlaczego? Jak  u Szekspira mamy trzy wiedzmy, złowrogie przepowiednie, duchy. Filmowe czarownice, choć nieźle potrafią namieszać  są dobre a nie złośliwe.  Walczą z siłami zła wszelkiego rodzaju: demony, gargulce, wampiry. Bezustanna walka dobra ze złem i duża dawka humoru oraz przygód zawarte w serialu moim zdaniem jak ulał pasują do halloween . Jeśli macie inne pozycje na filmowy seans z dreszczykiem, piszcie w komentarzach. Wesołego halloween życzy Arabela.