Wszyscy obecnie znają flagę Królestwa Obojga Narodów, na której namalowana jest czarna róża w złotej koronie na biało-niebieskim tle.
Za chwile opowiem wam, jak doszło do jej powstania? Dawno temu w Państwie Błękitnego Nieba urodziła się parze królewskiej córka tak przecudnej urody jak ta zorza zaranna. Na imię jej było Róża. Włosy miała czarne jak bezgwiezdne niebo nocą, oczy lśniące jak Gwiazda Polarna a usta czerwone jak wiśnie.
Pewnego wiosennego poranka siedmioletnia królewna wyszła do ogrodu nazrywać sasanek. Przystanęła zdumiona, gdyż wokół kwiatów pląsały jakby kolorowe ważki czy też półprzezroczyste motyle.
Róża obserwując ten wspaniały spektakl klasnęła w dłonie. Dziewczynka znała i kochała bajki, które mają wielką moc, więc natychmiast rozpoznała te niezwykłe istotki. Spłoszone elfy, gdyż były to właśnie one, rozpierzchły się na wsze strony trzepocąc skrzydełkami. Po chwili zaczął padać deszcz i małe stworzenia szukały przed nim schronienia. Królewna w geście przyjaźni wyciągnęła swoją batystową chusteczkę i nakryła nią uskrzydlone towarzystwo.
Od tego czasu dziewczynka zaprzyjaźniła się z czarodziejskimi istotkami. Jak pewnie wiecie z bajek, elfy nigdy nie zapominają uczynionego im dobra ani zła. Dlatego często przylatywały do królewskiego ogrodu i bawiły się z wesołą Różą.
Mijały lata, a z każdym rokiem królewna stawała się coraz piękniejsza i mądrzejsza. Wieść o jej urodzie dotarła nawet do skalistej, niedostępnej części kraju. W tamtych stronach mieszkała w ponurym zamczysku ukrytym wśród mgieł zła czarownica Pokrzywa. Była już bardzo stara, brzydka i zgorzkniała, gdyż jej uroda dawno przeminęła. Powiadano o niej, że ma najdziwniejszy ogród na całym świecie, w którym piękne kwiaty nocami żalą się i jęczą.
Wiedźma zapragnęła na własne oczy przekonać się o urodzie Róży, toteż w dniu jej osiemnastych urodzin nieproszona przybyła na zamek, gdzie odbywało się huczne przyjęcie na cześć królewny. Wtargnąwszy niespodziewanie do sali balowej ujrzała dziewczynę i wpadła w gniew, gdyż była próżną i zawistną czarownicą. Powodowana złością porwała i uprowadziła w nieznane osiemnastoletnią następczynię tronu.
Od tego dnia w całym państwie zapanowała czarna rozpacz. Mimo intensywnych poszukiwań prowadzonych przez wielu śmiałków nie zdołano odnaleźć Róży. Wszelki ślad po królewskiej córce i złej wiedźmie zaginął.
W tym samym czasie w sąsiednim Królestwie Białego Kwiecia Jabłoni jedyny syn monarchy, imieniem Radomir znudzony balami udał się na polowanie. Uzbrojony był w miecz prawdy, z którym nigdy się nie rozstawał. Tak, drogie dzieci, dobrze zgadujecie. To ten sam Radomir za którego panowania lud radował się pokojem i dobrobytem. W pogoni za rączym jeleniem przekroczył granicą państwa i dotarł do Szmaragdowego Jeziora, nad którym tańczyły elfy. Następca tronu wyczerpany bezowocnym polowaniem położył się na polanie i natychmiast zasnął. Gdy się obudził, nim jeszcze otworzył oczy, usłyszał rozmowę uskrzydlonych stworzonek.
– To on. Jego los jest spleciony z naszym kwiatuszkiem.— powiedział sędziwy elf.
– Jesteś pewien? — spytał młodszy.
– Tak. Wszak ma miecz prawdy. Tylko on może uratować naszą Czarną Różę. Jeśli mądrze go użyje, zdoła pokonać złe moce i zazna szczęścia.
Zaciekawiony królewicz chciał dowiedzieć się czegoś więcej, lecz skrzydlate duszki odfrunęły. Radomir znał z wielu baśni moc elfów i wierzył, że potrafią zajrzeć w przyszłość. Jeśli elfy twierdziły, że aby zaznać szczęścia musi ocalić ich niezwykły kwiat, gotów był to uczynić nie zważając na wszelkie trudy.
Podążył w głąb Królestwa Błękitnego Nieba rozpytując o Czarną Różą. Wędrował od domu do domu lecz nikt nie potrafił nic o niej powiedzieć. Większość twierdziła, że taki kwiat w ogóle nie istnieje.
Po wielu tygodniach wyczerpującej wędrówki Radomir dotarł do domu życzliwej wieśniaczki. Ta miła kobieta zapewniła go, że jedynym miejscem, gdzie taki kwiat mógłby rosnąć jest ogród złej czarownicy Pokrzywy. W domu prostej chłopki królewicz posilając się prostą strawą zauważył portret dziewczyny pięknej jak ta zorza zaranna. Włosy jej były czarne jak bezgwiezdne niebo nocą, oczy lśniły jak Gwiazda Polarna a usta połyskiwały czerwienią wiśni.
Poczciwa kobieta spostrzegłszy jego zachwyt opowiedziała mu dzieje zaginionej królewskiej córki. Młodzieniec postanowił, że odszuka cudowną dziewczynę, gdy tylko odnajdzie Czarną Różę. Musicie bowiem wiedzieć, że przejął się bardzo losem królewskiej córki, której uroda, znana mu przecież tylko z obrazu tak go zachwyciła.
Natychmiast wyruszył do ogrodu złej czarownicy Pokrzywy, który, jak powiadano, znajdował się na szczycie wysokiej, stromej góry. Pokonał wiele trudności nim w końcu stanął mu na przeszkodzie zaczarowany żywopłot, którego mieczem ni siekierą nie dało się zniszczyć. Nie zrezygnował jednak, gdyż myśl o przecudnej królewnie Róży, którą postanowił ocalić, dodawała mu otuchy. Gdy o niej myślał, czuł jakby mu w serce wlewano dzban miodu.
Zaobserwował wkrótce, że czarownica dostaje się do zamku na grzbiecie gigantycznego nietoperza. Gdy zła Pani Ogrodu, bo tak zwali ją okoliczni mieszkańcy, powróciła do swej siedziby, pozwoliła nietoperzowi odfrunąć. Dzielny królewicz zdołał schwytać na lasso owo zwierzę i namówić je, by zaniosło go do ogrodu wiedźmy. Rosło tam wiele pięknych i dziwacznych kwiatów, które wzdychały i szeptały; „Ocal ją. Ocal nas.”
Tylko jeden kwiat milczał. Była to Czarna Róża, najpiękniejszym w całym cudownym ogrodzie. Płatki miała czarne jak bezgwiezdne niebo nocą, ich końce ciemnoczerwone jak wiśnie, a krople rosy lśniły na nich jak Gwiazda Polarna. Wy, drogie dzieci, pewnie już domyśliłyście się, że byli to ludzie zamienieni przez okrutną wiedźmę w kwiaty. Dodam tylko, że byli to ludzie młodzi, którym zazdrościła młodości i urody. Być może zgadłyście też, kogo zawistna Pokrzywa zamieniła w Czarną Różę?
Radomir nie pojmował, jak ma ocalić ten niezwykły kwiat lecz zachwycony i wzruszony urokiem Czarnej Róży ucałował jej płatki. Kwiat przemienił się w piękną, młodą dziewczynę, w której książę rozpoznał królewnę Różę . Kiedy po raz pierwszy spotkały się ich spojrzenia zakochali się w sobie.
W tej samej chwili przyleciały elfy, które powiedziały księciu co robić, aby miecz uzyskał czarodziejską moc zdolną pokonać Panią Ogrodu? W przeciwnym razie nie ocali ani pozostałych przemienionych, ani nawet swej ukochanej. Bowiem póki wiedźma nie zdejmie zaklęcia bądź go nie zapomni lub póki nie zginie, królewna powróci do roślinnej postaci, kiedy tylko opuści magiczny ogród i pozostanie już kwiatem na zawsze. Królewicz pragnął natychmiast rozprawić się ze złą Pokrzywą lecz mądre elfy powstrzymały go. Musiał najpierw wzmocnić swój miecz.
Aby tego dokonać należało ściąć kwiaty w ogrodzie, następnie krwią odczarowanej osoby skropić miecz. Gdy krew i soki roślin zmieszają się razem, miecz stanie się niepokonany. Radomir ściął kwiaty a Róża skaleczyła się w palec. Krew zmieszała się z sokami roślin. Nie były to, jak wiecie, zwykłe rośliny lecz ludzie, których wiedźma za pomocą złych zaklęć zmieniła w szepczące kwiaty.
Młodzieniec wyruszył do zamku zmierzyć się z czarownicą. Najsamprzód wkroczył do wielkiej sali, gdzie na czarnym tronie siedziała ponura staruszka. W ręku trzymała fiolkę z płynem o bardzo ostrym zapachu. Był to płyn zapomnienia, który powodował, że oblany nim człowiek zapominał o tym, co dla niego w życiu było najważniejsze. Chcąc zemścić się na księciu za przywrócenie królewnie ludzkiej postaci Pokrzywa cisnęła w niego magiczną flaszkę. Syn władcy Królestwa Białego Kwiecia Jabłoni zamachnął się mieczem odparowując atak i cała czarodziejska mikstura wylądowała na głowie i sukni wiedźmy. W jednej chwili czarodziejka zapomniała złych zaklęć, gdyż one właśnie były dla niej najbardziej istotne. Zrozumiawszy to czarownica rozpłakała się i ocierała łzy rękawem swej sukni.
– Co ja teraz zrobię? Toż oprócz czarów nie umiem prawie niczego – szlochała rozpaczliwie.
W tym samym momencie wszystkie kwiaty w jej ogrodzie stały się na powrót ludźmi, a ciernie magicznego żywopłotu zmieniły się w stokrotki. Książe miał dobre serce i nie był mściwy. To właśnie okazał miecz Prawdy. Radomir ani z zemsty ani w samoobronie nie zabił wiedźmy, jedynie odtrącił mieczem jej flaszkę z zaklęciem. Widząc jej strach i łzy zrobiło mu się przykro. Chcąc uspokoić jakoś załamaną staruszkę, przywołał swoją ukochaną.
Róża przebaczyła Pokrzywie za doznane krzywdy i doradziła, by zajęła się zielarstwem i hodowlą prawdziwych kwiatów. Czarownica w nie długim czasie zastosowała się do rady królewny. Pozostali odczarowani czym prędzej ruszyli w drogę powrotną do swoich domów i bliskich, nie zawracając sobie głów dalszym losem Pokrzywy.
Wkrótce potem odbył się ślub Róży i Radomira, na który przybyła także zielarka Pokrzywa. Przyniosła im w prezencie czarną różę, którą udało się jej wyhodować w swoim ogrodzie oraz woreczek nasion tego kwiatu.
Państwo młodzi posiali je na całym terenie królestwa. Wraz z ich ślubem Królestwo Kwiecie Jabłoni i Królestwo Błękitnego Nieba połączyły się i stały jednym państwem.
Na pamiątkę tych wydarzeń zaprojektowano flagę Królestwa Obojga Narodów. Para władców zjednoczonego królestwa panowała mądrze i szczęśliwie przez długie lata. Miecz Prawdy zaś spoczywał przez lata w królewskiej zbrojowni, póki znów nie stał się potrzebny, ale to już inna historia.
KONIEC