Cześć, dawno nie pisałam , ponieważ mój komputer zepsuł się na amen. Naprawić się nie dało, musiałam kupić nowy laptop. Tekst , który był w starym komputerze, umarł razem z nim; z tego powodu teraz opowiem wam o tym, co robiłam , kiedy nie było mnie w sieci. Mam nadzieję, że was nie zanudzę. Jak zapewne wiecie, ostatni tekst ukazał się 13- tego czerwca tego roku, wtedy nic nie zapowiadało cyfrowej apokalipsy. Czaiła się na mnie niczym rekin w filmie „Szczęki” i niczym żarłoczny rekin awaria zjadła mój wpis o książce „Kamienne niebo”! Trudno, napiszę go kiedyś od nowa. W czasie kryzysu komputerowego pocztę elektroniczną obsługiwałam na zapasowym laptopie, a Yutube oglądałam na telewizorze. Dlatego prawie nie odczułam baku sprzętu. W trakcie przerwy od pisania czytałam „Regułę dziewiątek” (jeszcze jestem w tracie lektury i dzieje się ciekawie) na pewno jak doczytam ją do końca, opiszę to na blogu. Po za tym oglądałam intrygującą fantastykę z całą paletą efektów wizualnych pt: „Anihilacja” . Oprócz książek czytałam czasopismo „Net film”, dziwna rzecz mimo ,że magazyn ma w nazwie film, omawia głównie seriale. Może teraz ludzie wolą seriale od filmów? Nie wiem. Dzięki pismu, o którym mówiłam, mam w pokoju plakaty dwóch seriali, których nie znam. Ich tytuły to „West word” i „Opowieść podręcznej”, jeśli znacie jeden albo drugi, napiszcie w komentarzu. W tym samym czasie moja mama protestowała w obronie wolnych sądów! Tak wyglądały moje przymusowe wakacje od pisania, dzięki którym odkryłam przezabawny internetowy program o kulturze „Jęki walenia”, polecam można go znaleźć na Yutube. Ciekawe czy wasz początek wakacji był równie nieprzewidywalny jak mój? Arabela.
Witka wszystkim po drugiej stronie monitorów, w kalendarzu jest już czerwiec (bardzo upalny) w akcji wakacje. Uczucie niemal letnej beztroski wywołał we mnie film „Mamma mia”. Mimo , że nakręcono go dekadę temu ( w 2008r.), nie zestarzał się ani trochę. Motywem przewodnim są różne odcienie miłości, która nie zna barjer: czasu, różnicy wieku ani orientacji seksualnej. Może dlatego w lipcu tego roku do kin wchodzi kontynuacja filmu? Tego powrotu po latach się nie spodziewałam ! Podobnie czułam się dwa lata temu ,kiedy dowiedziałam się ,że powstanie książka „Harry Potter i przeklęte dziecko”. Cieszyłam się i bałam na raz. Dobra, dość tych dygresji, wracając do produkcji „Mamma mia”, lądujemy w wyspiarskich, greckich klimatach. Oto zarys fabuły:młoda i piękna Sophie szykuje się do ślubu. Bardzo pragnie, by ojciec poprowadził ją do ołtarza . Niestety, nie ma bladego pojęcia, kto jest jej tatą . Po lekturze pamiętnika matki (bez jej wiedzy) typuje trzech potencjalnych ojców i zaprasza ich na ślub. Pojawiają się wszyscy! Więcej nie zdradzę. Całe to rodzine zamieszanie okraszone jest ponadczasowymi piosenkami zespołu Abba. Polecam film z całego serca, warto go zobaczyć, a może nawet przy nim potańczyć? Przekonajcie się sami. Arabela.
Siema internauci, Co prawda Wielkanoc i smak faszerowanych jajek oraz piernika w kształcie pisanki są już tylko wspomieniem, ale żeby zachować świąteczy nastrój porozmawiamy o kaczkach w popkulturze. Sięgam po ten temat z dwóch powodów: po pierwsze przeczytałam komiks „Życie i czasy Sknerusa Mc Kwacza” , po drugie zobaczyłam na kanale „Disney Chanel” pierwszy odcinek serii animowanej „Kacze opowieści” (produkcja z zeszłego roku). Wniosek, komiks i serial bardzo dobrze się uzupełniają! Przesłanie obu wariantów tej opowieści kryje się w powiedzeniu, że pieniądze szczęścia nie dają . Na starość Sknerus odkrywa , że warto mieć nie tyko pieniądze, ale też bliskich. Na kartach komiksu konfrontacja kaczego milionera z dawno niewidzianą rodziną to prawdziwa klęska. Siostrzeńcy Kaczora Donalda: Hyzio, Zyzio i Dyzio usiłują się przytulić do świeżo poznanego wujka Sknaerusa a ten ogania się od nich laską wrzeszcząc: „Nie potrzebuję rodziny, nic po mnie nie odziedziczycie”. Czy można gorzej zacząć znajomość? W serialu „Kacze opowieści” pierwsze spotkanie Sknerusa z dziećmi przebiega łagodniej, jest pretekstem do odkrycia skarbu Atlantydy! Komiks wplata życie bochatera w historię Ameryki, to ciekawy zabieg artystyczy . Natomiast ” Kacze opowieści” dzieją się czasach współczesnych . Oba warianty tej historii są prorodzinne, polecam je nie tylko na święta Wielkanocne. Wszystkim sympatykom tego bloga składam niecio spuźnione , ale szczere życzenia świąteczne: pogody ducha oraz wielu kolturalnych odkryć. Pozdrawiam Arabela.
Cześć przjaciele, czy wam też jest zimno? Mamy już prawie koniec marca, ale jest taka pogoda, że przypomina mi się film „Kraina lodu”. Mówi się w marcu jak w garncu, ale już sama nie wiem, czy matce naturze święta się nie pomyliły? Piękną mamy zimę tej wiosny! Nawet bociany trzeba karmić, ponieważ nie ma żab. Ciekawe czy na Wielkanoc będzie podał śnieg a może będzie upał? Nie samym mrozem człowiek żyje. Na przełomie lutego i marca zobaczyłam w telewizji „Fabrykę patriotów”, nowe przedstawienie kontrowersyjnego kabaretu „Pożar w burdelu”. Choć nie jest to moje pierwsze doświadczenie z twórczością tego kabaretu, to nigdy dotąd nie widziałam ich wstępów w teatrze, jedynie fragmenty skeczy w Internecie. Spektakl był reklamowany jako odpowiedź na „Ucho prezesa”, nie wiem czy słusznie? Obie produkcje są antyrządowe, w sposób prześmiewczy komentują ważne wydarzenia społeczne i polityczne. Każda robi to we własnym, odmiennym stylu. „Fabryka patriotów”, którą wymyślił „Pożar w burdelu” to widowsko muzyczne, gdzie komentarze na tematy: katastrofy smoleńskiej, czarnych protestów, wycinki Puszczy Białowieskiej , zrujnowach relacji polsko- żydowskich i innych aktualnych spraw mają formą rewii pełnej chwytliwych piosenek. Natomast perypetie rodziny prowadzącej burdel są metaforą przygód mojej ojczyzny, Polski. „Ucho prezesa” ma odmienny charakter. Jest kabaretowym serialem, którego akcja rozgrywa się zazwyczaj w zaciszu gabinetu prezesa rządzącej partii. Autorzy w kolejnych odcinkach pokazują intrygi i rozgrywki polityczne dyktatorskiego rządu PISu od kulis. Bezkrytycznym zwolennikom obecnej władzy, do których się nie zaliczam, zapewne nie przypadnie do gustu ani „Pożar w burdelu ” ani „Ucho prezesa”! Trudno. Osobiście lubię oba kabarety, ponieważ nie ma lepszej szczepionki na rząd pełen wad, jak się z niego pośmiać. „Ucho prezesa” jest bliższe mojemu sercu, ale „Pożar w burdelu” też ma swój urok. Poscriptum: jeśli macie ochotę, napiszcie w komentarzu , który polski kabaret lubicie i dlaczego? Chętnie poczytam wasze odpowiedzi. Arabela.
Witka przyjaciele, w poniedziałek ( 19-ego lutego) odwiedziła mnie przyjaciółka Ania , która od zeszłego roku na co dzień działa w misji w Zambii, aktywizując i edukując miejscowe dzieci. Spotkanie z Anią po długiej przerwie pobudziło mnie do przemyśleń na temat tego, jak wiele jest dróg prowadzących do życiowego spełnienia. Dokąd prowadzi droga mojego życia? Tego jeszcze nie wiem, ponieważ wciąż jej szukam. Może to właśnie poszukiwanie celu jest sensem życia? Tak jak w piosence „Króliczek” zespołu Skaldowie: „nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić go”. Nie bez powodu w „Alicji w krainie czarów” pojawia się motyw gonitwy za królikiem. Z chwilą gdy bohaterka wpada do jego nory, rozpoczyna się jej wędrówka w pogoni za przygodą . Z tym kojarzy mi się misja Ani w Zambii, z życiową przygodą, która pozwala odnaleźć cel istnienia. Owocem moich poszukiwań spełnienia jest ten blog. Dzielenie się przemyśleniami ze światem daje mi radość. To moja droga, przynajmniej na razie. Podsumowując, czasem spotkania ze znajomymi potrafią być równie inspirujące jak książki czy filmy. Pamiętajcie o tym, kiedy dawno niewidziany gość zapuka do waszych drzwi, może przybędą wraz z nim jego przygody i staną się dla was inspiracją? Pozdrawiam Arabela.
Cześć wszystkim po drugiej stronie monitorów, to niewiarygodne, ale stukam w klawiaturę już po raz setny. Ten jubileusz spadł na mnie jak grom z jasnego nieba! Czasami zapominam, jak dużo piszę. Gdyby ktoś, kiedy zakładałam blog, powiedział mi , że w ciągu pięciu lat opublikuję na nim sto wpisów, uznałabym to za niewykonalne. Jednak tak się się stało i bardzo się z tego cieszę! Jest wiele rzeczy wartych omówienia, jak na przykład film „Dziewczyna z perłą” czy to, że wraca mroźna zima albo zawirowania w polskiej polityce, ale o tych sprawach teraz pisać nie będę. Zamiast tego podzielę się z wami moim najnowszym literackim odkryciem, książką „Drobne błędy” autorstwa Heather McElhatton , którą dostałam pod choinkę i zaczytywałam się w niej godzinami przez kawałek grudnia i cały styczeń. Ta powieść, pełna czarnego humoru, przypomina skomplikowaną grę planszową lub komputerową. Czytelnik decyduje o życiu bohaterki imieniem Sidora, dokonując wielokrotnych wyborów: pójść na studia czy zwiedzać świat? Wyjść za mąż czy nie? Pojechać do Włoch czy do Angli? Wpaść do znajomych z krótką wizytą pożegnalną przed wyjazdem czy nie? Każda z tych nawet pozornie drobnych decyzji ma powaażne konsekwencje. Ta kostrukcja sprawia , że książka jest bardzo nieprzewidywalna i wyjątkowa. Choć każdy z wątków rozpoczyna się zdaniem matury a kończy się śmiercią bohaterki (gdyż dla autorki życie to gra o znanym ostatecznym rezultacie) i tak ma się ochotę poznawać kolejne. Jak w grze mamy nie jedno a wiele żyć a postać Sidory staje się naszym awatarem. Czytanie „Drobnych błędów” to świetna zabawa! Jedyne, co mi się nie podoba to tytuł „Drobne błędy” ja nazwałabym tę powieść „Igraszki losu”, ale i tak polecam. Arabela.
Cześć, po raz piewszy w 2018 roku. Piszę ten wpis 1-ego stycznia, w Nowy Rok. Mogłabym, tak jak w zeszłym roku, zrobić podsumowanie minionego i omówić plany noworoczne , ale na razie żadnych planów nie mam. Ponad to męczy mnie katar , który złapałam w Sylwestra czyli wczoraj . Co spawia, że do posumowań i bilansów nie mam głowy. Zamiast tego opowiem wam o kolejnej ciekawej książce , która wpadła w moje ręce. Jest to powieść „Ostrze zdrajcy”. Wiem, ten tytuł nie brzmi zachęcająco, ale książki nie ocenia się po okładce ani po tytułe, liczy się treść! Czyli w tym przypadku mieszanka wybuchowa powieści z gatunku płaszcza i szpady z mrocznym światem fantasy. Z powodu owej domieszki fantastyki „Ostrze zdajcy” kojarzy mi się z serią filmów „Piraci z Karaibów” , która przywróciła masowej wobraźni przygody piratów. „Ostrze zdrajcy” w podobny sposób przywraca światu popkultury facetów ze szpadami w ręku. Za polecenie mi tej ksiąki dziękuję Pawłowi z kanału p42, który słusznie ją chwali za duży ladunek humoru i silne postaci kobiece, między innmi Krawcową. Bez wątpienia są to mocne strony tej powieści. Chociaż jest to propozycja dla starszych czytelników z uwagi na sceny o charakterze seksualnym, rubaszny humor oraz brutalne sceny. Najlepsze jest to ,że „Ostze zdrajcy” to pierwszy tom cyklu „Wielkie Płaszcze” . Podobnie jak Paweł wyczuwam w tej seri wielki potenciał . Nie bez powodu mam skojarzenia z „Piratami z Karaibów”, czuję literacki przebój z przygodą w tle! Z niecierpliwością czekam na tom drugi „Cień rycerza”. „Ostrze zdrajcy” to druga po „Wrotach obelisków” najciekawsza książka, jaką przeczytałam w 2017 roku. Podsumowując, gorąco polecam tę lekturę na Nowy Rok i nie tylko.
Ps. Jak co roku wsparłam Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, oby grała do końca świata i jeden dzień dłużej. Zawsze oddana akcji Arabela.
Cześć , to niesamowite, jest już prawie koniec grudnia. ja mam 30 lat a mój blog pięć. Urodziny i rocznica istnienia bloga to trzeci grudnia, ale wtedy z powodu świętowania oraz chorowania nie miałam siły pisać. Co się odwlecze, to nie uciecze. Te lata pisania minęły jak jeden dzień. Jeśli liczycie na wpis o nowych „Gwiezdnych Wojnach” możecie przestać czytać, jeszcze ich nie widziałam. Czy nadal jesteście ze mną? Mam nadzieję , że tak, bo chcę się z wami podzielić książką „Wrota Obelisków”. To kontynuacja „Piątej Pory Roku” J.K. Jemisin, omawiałam tę powieść w kwietniu w tekście „Witajcie w mrocznym świecie w ciekawych czasach”. Jak wiecie „Piąta pora roku” zwaliła mnie z nóg , ale drugi tom cyklu „Pęknięta Ziemia” zatytułowany „Wrota Obelisków” jest jak wyprawa na Marsa. Pozornie znane z pierwszego wolumenu postacie i elementy świata przedstawionego zyskują nowy kontekst, nic nie jest takie samo jak w poprzednim tomie. Wszystkiego jest więcej: emocji, zjadaczy kamieni, Księżyca, konfliktów i przygód. Kolejnym atutem „Wrót Obelisków” jest nowa postać – Nassun (córka Essun, głównej bohaterki cyklu). Perspektywa dorastającej dziewczynki nadaje historii dużo świeżości i pozwala odkryć kolejne sekrety mrocznego a zarazem magicznego świata autorki . Jeśli przeczytacie tę książkę, dowiecie się, gdzie zawieruszył się Księżyc! Szukacie niebanalnego pomysłu na prezent świąteczny? Poproście Mikołaja o „Piątą Porę Roku” i „Wrota Obelisków” a nuda wam nie grozi . Ponieważ jest to mój ostatni wpis między świętami a Nowym Rokiem wszystkim moim czytelnikom życzę wspaniałych świąt, fantastycznego Sylwestra oraz Szczęśliwego Nowego Roku 2018. Arabela.
Siema, od jakiegoś czasu mam poczucie, że Polska za rządów parti „Prawo i Sprawiedliwość” stoi na głowie! Przykładem jest film „Pokot”, który będzie polskim kandydatem do Oscara w 2018 roku. W normalnym kraju byłby promowany a minister kultury chuchałby na niego i dmuchał, ale u nas nad Wisłą wszystko jest na odwrót. Obywatele piszą do ministra kultury, przepraszam cenzury, petycję, żeby fim nie kandydował do Oscara , ponieważ zdaniem jej autorów „film jest antypolski i nie wart Oscara”. To somo niektórzy mówili kiedyś o nagrodzonej już Oskarem „Idzie”! Dlatego mimo ,że „Pokotu” jeszcze nie oglądałam, nie pozwolę po nim jezdzić jak po łysej kobyle! Może „życie to sen wariata”, ale chyba nie do tego stopnia? Apeluję do minstra kultury, panie Piotrze niech pan choć raz zrobi coś dobrego dla kultury i zignoruje tę idiotyczną petycję. Poza tym nie wolno wyburzać Pałacu Kultury, ponieważ od dekady jest zabytkem. Proszę w swoich decyzjach kierować się troską o polską kulturę a nie partyjnym interesem; do odważnych świat należy. Zatroskana Arabela.
Witka przyjaciele, nastał początek roku szkolnego a wraz z nim reforma a właściwie deforma edukacji, mająca na celu polityczną indoktrynację dzieci i młodzieży. Nie mam wątpliwości, że z tego powodu zlikwdowano gimnazja .To dlatego nowa lista lektur jest jak na ironię przestarzała. Jedyna współczesna powieść młodzieżowa, jaką tu znajdzemy to „Gang niewidzialnych ludzi” z seri „Felix ,Net i Nika”(nie czytałam tego cyklu). Z koleji książki „Harry Potter i kamień filozoficzny”, ktrórą czytałam jako lekturę chyba w piątej klasie podstawówki na tej liście brak. Książka „Mistrz i Małgorzata” Bułchakowa, klasyka literatury, też z listy zniknęła, podobnie jak fantastyka świątej pamięci Stanisława Lema! Za to na liscie lektur pełno jest Sienkiewicza i przepowieści biblijnych, gdzie tu logika? Qvo Vadis szkoło? Pozdrowienia z Krainy Bezsensu. Arabela