Młoda kobieta marzyła o pocałunku. To nie musiała być wielka miłość, wystarczyła by jej krótka historia namiętności. Miała na imię Alicja. Dużo czasu minęło od dnia, gdy jako dziecko wpadła do niezwykłej nory biegnąc za białym królikiem. Niestety, jako dorosła nie potrafiła już znaleźć bramy do Krainy Czarów. Obecnie miała 33 lata i bardzo brakowało jej adrenaliny oraz przygód. W każdym sensie, również erotycznym. Czuła jakby przez jej duszę galopował tabun dzikich koni, nad którymi nie potrafiła zapanować. Alicja próbowała odzyskać spokój ducha, ale od medytacji nogi jej cierpły a w myślach błąkał się dziwnie znajomy uśmiech bez twarzy. Koci uśmiech, na pewno.
Był czerwcowy wieczór, za wcześnie na sen i za ciepło. – Jeśli moim życiem kierują jacyś bogowie, to chyba mają z tego ubaw – pomyślała, gdy lunęło i skręciła w stronę parku. Zamyślona biegła przez skąpane deszczem alejki, nagle zderzyła się z mężczyzną pod tęczowym parasolem.
– Nic pani nie jest?- zapytał i uśmiechnął się. Ten uśmiech wyglądał tak znajomo, że Alicja pół żartem, pół serio spytała: ”Czy w którymś wcieleniu był pan kotem?”
-To pytanie jest tak nietypowe, że zapraszam panią na kawę –powiedział posiadacz tęczowego parasola. Szczupły szatyn, średniego wzrostu o zielonych oczach. Nie wiedziała czemu wydawało jej się, że powinny być niebieskie.
-Wolałabym gorącą czekoladę –zabrała głos Alicja.
–Znam fajne miejsce, gdzie ją serwują. To niedaleko –zapewnił nieznajomy. Kiedy szli do kawiarni dziewczyna przedstawiła się.
– Olle- odpowiedział chłopak – niektórzy mówią na mnie Olle zmruż oczko. Jestem kimś w rodzaju „Piaskowego dziadka” sprowadzam na ludzi sny.
-Jesteś za młody i za przystojny jak na dziadka-zauważyła ze śmiechem Alicja, całując go w policzek. Całus pachniał wiśnią i truskawkami. Przyciągnął ją do siebie, ujął w dłonie jej głowę i delikatnie, nieco nieśmiało musnął jej wargi. Lekko rozchyliła usta i pocałunek Ollego stał się namiętny, gorący. Miała ochotę na więcej buziaków, ale właśnie wchodzili do kawiarni. Gdzieś pomiędzy picem czekolady a pogawędką o życiu, filmach i snach Olle odkrył, że pod wpływem silnych emocji w towarzystwie tej dziewczyny potrafi zmienić swą fizyczną postać. Kiedy to Alicja pocałowała go w usta, niezauważalnie dla wszystkich obecnych prócz niej samej , nowy znajomy przeobraził się przy kawiarnianym stoliku w czarnego kota. Wcale jej to nie przestraszyło, w Krainie Czarów widziała dziwniejsze rzeczy! Przestało padać, więc wrócili do parku na ławeczkę pod wielkim dębem.
Całą duszą czuła, że już nigdy nie zapomni tego chłopaka. Ignorując przemianę znowu go pocałowała w usta czy raczej już w pyszczek. Ollemu chyba się to spodobało, bo zaczął się o nią ocierać, mrucząc przy tym jak prawdziwy kot. Niezależnie czy łaskotał Alicję po piersiach ogonem jako kot czy muskał jej ciało wprawnymi dłońmi, jego dotyk silnie działał na jej zmysły. Kiedy emocje nieco ostygły Olle ponownie w ludzkiej postaci nawiązał do wcześniejszej rozmowy.
-Alicjo, skoro ty jesteś tą słynną Alicją z Krainy Czarów, czy to możliwe, że ja byłem kotem z Cheshire? Bo nic z tego nie pamiętam.
-Niestety nie – powiedziała z przekornym uśmiechem .-Kolor oczu się nie zgadza, tylko uśmiech jest ten sam. – Alicja się roześmiała – Ty masz oczy zielone a kot, którego pamiętam, miał oczy niebieskie. Na dodatek temperament polityka nawykłego do dworskich intryg.
– Robi się coraz ciekawiej. Czy lubił zadawać zagadki?- Olle nawinął sobie na palec kosmyk włosów dziewczyny.
-Tak, lubił a czemu pytasz? Coś sobie przypominasz?
-Nie. Zdaje się, że kot, którego spotkałaś to mój dziadek Leon. Do dziś wątpiłem w opowieści babci o zmieniającym się w kota dziadku. Myślałem, że to bajki ale kiedy sam się przemieniłem, zmieniłem zdanie.
– To po nim masz ten uśmiech. Najpierw widać uśmiech a potem pojawiasz się ty- zauważyła.
-Czy jak byłaś w Kranie Czarów dziadek cię podrywał?
– Nie, byłam dzieckiem, ale ocalił mi życie przed szaloną Królową Kier, która próbowała mnie zabić. Czyli gdyby nie dziadek, to bym cię nie poznał! W takim razie wiem, dokąd pójdziemy następnym razem. Do moich dziadków- zaśmiał się Olle. – Teraz muszę już iść zająć się obowiązkami Tkacza Snów, bo inaczej całe miasto nie zaśnie.
– Jak ja cię znajdę Olle ?- spytała Alicja.
– Bardzo prosto, tu masz mój numer telefonu.- to mówiąc chłopak zapisał go na papierowej serwetce, którą włożył Alicji do kieszeni seledynowego żakietu, po czym oboje pocałowali się na do widzenia.
Następnego ranka, kiedy Alicja wyjęła serwetkę z kieszeni piżamy, zobaczyła wiadomość od Ollego. Prócz numeru telefonu starannym, kaligraficznym pismem dodano: „Alicjo, zadzwoń szybko, inaczej będę cię szukał w króliczej norze”. Nie mogła się doczekać następnego spotkania, wszystko jedno w Krainie Jawy czy Snu.
Koniec
Katarzyna Światkiewicz